Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 137 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Słomiana...

czwartek, 11 września 2014 11:09

Nie wiem skąd się wzięło powiedzenie czy też nazwa "Słomiana wdowa"..

Zupełnie tego nie rozumiem, gdyż słoma z butów mi nie wystaje  ( mam nadzieje ), a jeśli już to wcale nie tylko wtedy gdy mąż wyjeżdża.. Na słomie też nie śpię.. ani do słomianej chaty się nie przeprowadzam .. :)

 

W każdym bądź razie jak ktoś zna pochodzenie tego właśnie stwierdzenia z chęcią się dowiem :) Gdyż oto od dziś tak się zwem!  Małżonek w delegacji poleciał do Singapuru.. Poleciałoby się, ale cóż sprawy się same nie ogarną.. nie tym razem.. niestety!

 

Mam nadzieje, że będzie miał trochę czasu i wrzuci kilka zdjęć i wpisów z Singapuru! Zachęćcie go do tego ;)

 

 

Pozdrawiam!

A już jutro kolejny post z cyklu " kolory Japonii". Zgadniecie jaki kolor pojawi się jutro na blogu ???

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_1701-1a.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_1708-1a.jpg


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nieprzewidywalność zdarzeń

niedziela, 15 grudnia 2013 21:56

Nie jest łatwo być żona męża na delegacji.. Nie jest łatwo być żona z mężem na delegacji..

Wiele razy poruszałam problemy i wymagania związane z takim życiem.

Dziś chciałam opisać jeden z ważniejszych w naszym życiu.

 

Nieprzewidywalność.

 

Tak. W naszym życiu nic nie można zaplanować.. Jeśli należycie do grupy małżeństw „normalnych” krajowych będzie to dla was abstrakcja co teraz napiszę.. Planujecie sobie wakacje z wyprzedzeniem.. wiecie dokładnie co będziecie robić za rok o tej porze.. za miesiąc.. My nie. To, że mój mąż ma kontrakt na jakiś czas w jakimś miejscu nie oznacza również pewności. Sytuacja potrafi się zmienić z dnia na dzień. Kontrakt mogą skrócić, przedłużyć lub zmienić miejsce.  Tak było nie raz. Tak było w przypadku przeniesienia do Hamburga. Z dnia na dzień praktycznie zmieniły się nasze plany i miejsce pobytu.

Brak możliwości planowania przyszłości i zmienność wydarzeń są strasznie stresujące i denerwujące. Rozumieją mnie wszystkie osoby, których mąż/żona zjechała do domu po dłuższym czasie i po paru dniach telefon i kolejny wyjazd zamiast rodzinnego czasu i odpoczynku..

Z całą szczerością mogę powiedzieć , ze nie wiem co będzie za pół roku. Mniej więcej znamy plan na przyszłe 2-3 miesiące. Mniej –więcej…

Bywają dni , że nie wiem co będzie za tydzień, a miesiąc wydaje się tak odległym terminem, że się nawet nie zastanawiam.

 

Da się z tym żyć. Jak ze wszystkim. Taki tryb życia jest nasza decyzją , i choć podyktowaną sytuacja ekonomiczną i gospodarczą, brakiem perspektyw to wciąż nasza decyzja do której nikt nas nie zmuszał.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Rozłąka

niedziela, 01 grudnia 2013 16:20

 

Rozłąka jest stałym elementem naszego życia tak samo jak podróż, i choć staramy się, by pojawiała się najrzadziej i na jak najkrótsze okresy czasu to się pojawia..

Pojawiła się i teraz.. po raz drugi.. Mąż wrócił do domu na mały odpoczynek między kontraktami, trzytygodniowy mówiąc ściślej i znów pojechał w siną dal..

Te trzy tygodnie minęły nam jak zwykle szybko.. Ale mieliśmy czas i dla siebie i dla rodziny i dla znajomych..

 

Dlaczego dziś o rozłące.. może dlatego , że niedawno przyjechałam z lotniska, słońce zachodzi.. do domu wdziera się ciemność.. słychać tylko szum wentylacji i moje pociąganie nosem.. nie, nie płaczę.. tylko przeziębiona jestem.. Tylko albo aż.. Nieważne..

Nie płaczę, bo rozłąki i pożegnania wychodzą nam lepiej.. choć nie mówię bywają i takie kiedy ryczę pół drogi z lotniska nie widząc drogi.. lub szlocham do poduchy.. czy płaczę czy nie.. jest mi smutno.. i choć teraz rozstajemy się na jakieś trzy tygodnie to i tak mi smutno i przykro.. choć wiem , że zleci szybko.. to i tak mi smutno..

I choć do rozłąki można przywyknąć, to i tak nie jest nam łatwo.. Na pewno łatwiej niż innym bardziej „normalnym” małżeństwom, bo jesteśmy troszkę weteranami, ale to nie oznacza, ze nie tęsknimy i , że to wszystko to bułka z masłem.. Nauczyliśmy się sobie jakoś radzić..

 

Nie wiem jak inni sobie radzą z rozłąką ja wiem, że nie dałabym rady bez kotów.. jest się do kogo odezwać.. w łóżku bynajmniej nie mam pusto.. i przytulaków się ktoś domaga i towarzystwa.. i jest wesoło.. bo jak się gonią , czy „gadają” to kabaret murowany..

 

Poza doborowym towarzystwem ważne jest zajęcie.. więc je sobie  znajduję ..

I ograniczenie ciszy.. więc włączam radio..

I nastawienie .. więc włączam pozytywne myślenie..

Bo tęsknota też jest ważna w związku..

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozłąki ciąg dalszy..

środa, 30 października 2013 11:23

Od jakiegoś czasu żyjemy w rozłące.. Czarek w Hamburgu ja tu.. Na brak zajęć nie narzekam.. to pomaga mi jakoś ogarnąć tęsknotę, poradzić sobie z nią..

Więc co takiego robię ? Nadrabiam zaległości towarzyskie i rodzinne ,jak zawsze spotykam się z przyjaciółmi i rodziną.

Robię zdjęcia. Przez moją nieobecność nazbierało się kilka projektów. Robiłam sesje rodzinne, dziecięce, jesienne.. A ponadto wpadło mi do głowy kilka pomysłów i staram się je wcielić w życie :) czekajcie na rezultaty..

Wróciłam do drutów.. Obiecałam mamie kominek-kołnierz więc się w końcu zabrałam za niego.. Do tego zrobiłam bratu mitenki (rękawiczki bez palców), które mu obiecałam.

Lekarze. Nadrabiam , robię badania, wizyty u specjalistów.

Urządzam. W między czasie dokończyłam i wykonałam wraz ze specjalistami kuchnię. Pracuję także nad projektem całego mieszkania, w szczególności nad łazienką i kuchnią.

 

Cezar przyjeżdża niedługo ale na krótko i znów wyjeżdża.. a ja?? się zobaczy.. Mam tu jeszcze kilka spraw..

 

Z Czarkiem kontaktujemy się internetowo i telefonicznie.. W ciągu dnia pracuje a i jak mam zajęć sporo więc w tym czasie rozmawiamy mniej. Ale mamy takie wieczorne sesje , przy kolacji, serialu, w wannie.. :) Wtedy omawiamy najważniejsze sprawy, a także gadamy o pierdołach.. smutkach i radościach..

Nie jest łatwo bo trwa to już długo(w tym momencie długo to dla nas 2 miesiące..) I przesłanki mówią , że może to trwać jeszcze w grudniu :(

Musze poszukać sobie nowych zajęć :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Perfekcyjna pani podróżniczka

wtorek, 26 marca 2013 23:07

Za dwa tygodnie wspólnie wyjeżdżamy na kolejną delegację. Tym razem mniej ekstremalnie bo do Niemiec. W Niemczech już byliśmy kilka miesięcy przed wyjazdem do Japonii, początkowo nie czułam się tak dobrze, ale z czasem coraz lepiej.  Teraz będziemy mieszkać w innym miejscu , jeszcze lepszym , blisko kilku parków, jeziorka i rynku.  Tym razem też zamierzamy więcej zwiedzać.. będziemy mieć blisko Holandię i Belgię, ale o tym będę opowiadać jak już będę na miejscu.

 

Dziś chciałam po raz kolejny opowiedzieć o jednym z moich sposobów na świetne zorganizowanie się i przygotowanie do wyjazdu.

Nie jestem perfekcyjna panią domu, ale do wyjazdu potrafię się przygotować jak nikt a pomagają mi w tym listy. Zaczynam je przygotowywać na jakiś czas przed wyjazdem, teraz zaczęłam 2 tygodnie przed.

Jakie są zalety tworzenia list ? To chyba oczywiste : )  Przy tak wielu rzeczach do zrobienia , przy stresach dnia codziennego nie można wszystkiego spamiętać. Nie jest się w stanie zaplanować w myślach wyjazdu na kilka miesięcy. Nie da się spamiętać rzeczy które trzeba zabrać. Tak więc ja tworze listy:

-Listę rzeczy do zrobienia przed wyjazdem

-Listę rzeczy do kupienia do domu (zapas żwirku dla kotów, karmy i cięższych zakupów dla mamy)

-Listę rzeczy do kupienia na wyjazd (na drogę i na wyjazd, leki, żywność , której nie można kupić lub są drogie, ja zabieram kawę bezkofeinową, ogórki kiszone i szynkę)

-Listę rzeczy do zabrania, spakowania (książki, leki, ciśnieniomierz, koc piknikowy, bidon, rozrywki- frizby, karty, kości, scrabble)

 

Potrafię zaplanować zabranie dywaniku łazienkowego gdyż w danym mieszkaniu nie ma, do Japonii wzięłam taki i do Niemiec też wezmę. Kosztuje to 10zł a podniesie komfort życia : ) o takich szczególikach warto pomyśleć. Dlaczego na delegacji mamy żyć gorzej niż w domu?

Dlatego ja się dobrze przygotowuję. Zabieram z domu rzeczy , które ułatwią i umilą mi pobyt na delegacji. Jedziemy autem więc nie mam ograniczenia walizkowego : ) Zabieram Bender, miniarkę do czekolady, czosnku i przypraw, podkładki do jadalni i obrus, mój jasiek. Zamierzamy przyjechać w maju na jakiś weekend dłuższy więc jak coś zapomnimy lub zapotrzebujemy weźmiemy w maju : ) Ale nie chwaląc się potrafię się do podróży przygotować bardzo dobrze i jak się do tego porządnie przyłoże to niczego mi nie brakuje z rzeczy, które moge przewidzieć.

 

List używam generalnie na okrągło. Robię listy zakupów, listy rzeczy do zrobienia w danym czasie, posiadam także listę prezentów, swoich oraz dla bliskich. Jak tylko coś przyjdzie mi na myśl od razu zapisuję. W tym względzie najbardziej odpowiedni wydaje się telefon , jest zawsze pod ręką. Przychodzą urodziny czy święta i jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie co chcę na prezent oraz nie mam problemu z kupieniem prezentu dla bliskich. Te listy są „żywe” przez cały rok, jak tylko coś przyjdzie mi na myśl zapisuję, jak zauważę , że dana osoba to już ma, lub ja coś kupuje skreślam/kasuje. Polecam Wam to, bardzo ułatwia to życie.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz