Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

NIEzdrowe jedzenie, niezdrowe ŻYCIE..

piątek, 13 lipca 2012 16:43

Ostatnio troszkę biegam po lekarzach chcąc nie chcąc, profilaktycznie i leczniczo, dodatkowo ta dieta.. to wszytsko składnia mnie do myślenia o żywieniu, zdrowiu i życiu..

Będąc na diecie bez wyznaczonych strikte posiłków i menu, nie czuję się jak na diecie. Wiem co moge , co nie , w jakich ilościach i tyle. Pomaga to wprowadzić w życie zdrowsze żywienie.

 

Czytałam ostatnio kilka artukułów, które mnie zmartwiły i dały do myślenia.. Jeden był o żywieniu dzieci.. o tym jak źle jedzą i jakie problemy może to spowodować w przyszłości, nie mówiąc już o samych złych nawykach żywieniowych z którymi ja zmagam się cały czas.. (czym skorupna za młodu nasiąknie...). W pewnych badaniach było obliczone ,że dzieci jedzą nawet do 25 posiłków dziennie (badania w Polsce)! Pewnie nie możecie w to uwieżyć.. pewnie myślicie," moje dziecko, moje wnuki to takie niejadki napewno tyle nie jedzą.. " Ale moi drodzy posiłkiem nazywamy wszystko co zjemy i wypijemy, co posiada wartość energetyczą(kalorie) i witaminową w danym czasie.. Czyli 3 ciastko zjedzone w danym czasie (np.20-30 minut) to jeden posiłek, ciastko co godzine, dwie to nie jeden posiłek tylko kilka.. sok też jest posiłkiem, tylko woda nim nie jest i można ją pić między posiłkami.. JA często obserwuje dzieci i widzę jak co pół godzinki rodzice wciskają im to ciastko, to kawałek szyneczki.. dziecko skubnie czekoladkę, czipsa .. I praktycznie w ciągu dnia cały czas je, żołądek cały czas trawi, nie zdarzy strawić jednego, a już musi następne.. Do tego rodzice często zmuszają dzieci do zjedzenia do końca, co powoduje zaburzenie czucia sytości, jako dorosły takie dziecko  będzie się przejadało lub niedojadało nie wiedząc kiedy nadszedł moment, że trzeba skończyć jeść. Sama mam takie problemy, zdarzało mi sie wielokrotnie jak pewnie nie jednemu z was.. najeść się bardzo.. , że nie można się ruszyć..wtarczy wspomnieć jakieś urodziny czy święta.. pochłaniemy tam wszystko w wielkich ilościach a później cierpimy.. nie wiemy kiedy przestać, przegapiamy moment sytości, jemy dalej aż nie możemy..

 

To wszystko oczywiście zauważam również u siebie, złe nawyki żywieniowe są spowodowane przez rodziców, lecz nie przez ich złą wolę tylko niewiedzę i ich złe nawyki żywieniowe. Nie potrafią inaczej jeść, wydaje im się , że to jak jedzą jest dobre..że dziecko musi zjeść, szczególnie jak mamy do czynienia z niejadkiem.. wiem , że są sposoby by dzieciaki jadły zdrowo, ale myślę, że trzeba zacząc od siebie .. bo dziecko uczy się wszystkiego obserwując nas..

 

Drugi artykuł był o soli.  O tym , że sól jest zła wszyscy wiedzą. Ale nie wiemy ile dokłądnie powinniśmy, możemy jej jeść i zawsze nam się wydaje, że używamy jej mało. Kogo bym nie spytała to mówi, że je mało soli. Otóż, wg badań średnio spożywamy 15g soli kuchennej dziennie, a powinniśmy 5-6g, czyli małą łyżeczkę. Ja ostatnio skupiam się bardzo na tym ile soli spożywam , ale warto pamiętać , że to co sypiemy z solniczki to tylko mała część tego co spożywamy.. Sól jest wszędzie, najwięcej w pieczywie, wędlinach, przyprawach, w serze żółtym, wędlinach, fast foodach, zupkach w proszku...czego nie liczymy..

Najbardziej zdradliwe są wg mnie przyprawy.. wegeta, kostki rosołowe, przyprawa do ryb, do mielonego, do kurczaka.... bla bla bla.. w normalnym sklepie nie ma żadnej mieszanki gotowej,która nie zawiera soli.. sprawdziłam.. jedyną jest fit'up który wyjątkowo ciężko kupić..

Ja nie używam już takich mieszanek nawet do sałatki przygotowyję mieszankę sama, bez soli.. kostki rosołowe kupiłam takie bez soli i mniejszą zawartością tłuszczu(zdrowa żywność, alma..). W restauracjach (tych dobrych) wszelkie warzywa soli się po ugotowaniu, zużywa się wtedy mniej soli, sól nie zaburza smaku potrawy i w nią nie wnika..

 

Wielu producentów w składzie podaje sód zamiast soli, wiedzmy więc , że 1g sodu to 3 g soli.. bardzo sprytne i zdradliwe..

 

 

Co jeszcze doczytałam.. oczywiście podstawą zdrowego żywienia jest 5 posiłków, składających się z owoców i warzyw.. brzmi przerażająco.. kto ma czas na 5 posiłków..ale już tłumaczyłam, wszystko co zjemy to posiłek..więc jaki problem, żeby wypić szklankę soku na 2 śniadanie, lub kawę z mlekiem, bez cukru.. ? co za problem,by zjeść jabłko na podwieczorek?? to nie zajmuje czasu..  Wg. norm zdrowego żywienia dziennie powinno się jeść 700 g owoców i warzyw z przewagą warzyw, owoce posiadają dużo cukrów..

Plaster pomidora na kanapce nie można nazwać jedzeniem warzyw..bo gdzie tam do 700g..:) Ale zupa jarzynowa, sałatka, soki.. to powinna być podstawa naszego jedzenia..

 

Ludzie zaczynają myśleć o zdrowiu jak zaczyna go brakować, ale wtedy czasu cofnąc się nie da.. Zdrowy tryb życia- zostało to potwierdzone wieloma badaniami - zmniejsza ryzyko zachorowania na wiele chorób..  Ja już się przekonałam o tym , że jak sie nie myśli na codzień to później trzeba się nieźle namęczyć, żeby to odrobić.. ja oczywiście mówie o diecie.. powiem brzydko.. jak wpieprzałam wszystko bez myślenia to teraz trzeba sobie odmawiać wszystkiego..i się napracować, dla efektów.. a wystarczyło myśleć, pewne rzeczy ograniczyć...myśleć.. poprostu mysleć..

 

Spożywamy wszystkiego za dużo, tłuszców , cukrów w różnej postaci, soli.. Patrząc co dzieje się z wieloma krajami europejskimi warto pomyśleć o tym by nasze dzieci za kilka kilkanaście lat nie cierpiały.. Otyłość dotyka caraz więcej ludzi i bardzo wiele dzieci..A to nie wróży dobrze na przyszłość.. i powoduje , że nasze dzieci będą nieszczęśliwe.. ja pamiętam jak będąc dzieckiem , okrągłym ma się rozumieć, śmiali się ze mnie i mówili do mnie "torcik", czy to była moja wina , że byłam grubsza (nie byłam otyła)..? nie.. Rodzice popełniają ten błąd myśląc , że odmawiając swojemu dziecku czegoś (słodyczy, chipsów) powodują , że dziecko będzie nieszczęśliwe.. prawdziwe nieszczęście jest wtedy kiedy dziecko staje się otyłe, śmieją się z niego równieśnicy, choruje i musi naprawdę walczyć by zrzucić kilogramy. Odhcudzanie dzieci nie jest prostei wymaga wizyt i kontroli lekarskiej..



Bądą w niemczech i anglii napatrzałam się na naprawdę otyłych ludzi.. chorobliwie otyłych i to przyjdzie do Polski za kilka lat, bo my polacy odżywiamy się źle.. a edukacja żywieniowa wcale nie jest dobra..edukowane są dzieci, ale jak w domu nie jest to wspierane i wspomagane, kontunuowane to nic z tego nie będzie..

 

Picie wody..

nie pijemy lub pijemy mało.. ja niby piłam dużo , tak mi się wydawało.. ale tak naprawdę piłam mało i to wszystko posłodzone cukrem,czyli był to już posiłek dla mojego organizmu..

Dzieci piją mało i w większości słodzone napoje.. moja kuzynka (9 lat) ma  program"zdrowego żywienia " w szkole.. ale dają im tam pić wode cytrynową, z cukrem.. po co? po to ,żeby dzieci miały większą próchnicę chyba..!

Dzieci trzeba uczyć pić wodę od pierwszych miesięcy , lat życia.. czytajcie etykietki napojów ile jest cukrów w napoju w 100g/100ml 5g tołyżeczka.. w coli bodajże jest 16g w 100g, czyli w szklance 250 ml jest ile??????? w życiu nie posłodzinibyśmy tak sobie herbaty, prawda?

 

Co można zrobić ?

-Trochę poczytać.. o tym co i jak jeść.. można się udać do specjalisty do spraw żywienia, dietetyka, który nakreśli podstawy..

-pić więcej wody, to jest najważniejsza postawa!

-czytanie etykiet, to nie takie trudne.. porównajcie kilka produktów i wybierzcie ten , który ma najmniej kalorii, cukrów, tłuszczu, soli/sodu.. czy ser biały chudy jest gorszy w smaku niż tłusty ? wątpliwe.. co do mleka się zgodzę, bo w pełniejszym mleku jest więcej wapnia i , rzeczywiście lepiej smakuje, ale.. po co używać mleka 3,2 do budyniu ? skoro tak smak mleka jest mało ważny.. ja używam 0% i smakuje identycznie.. spróbujcie.. jeśli kalorie, tluszcze, cukru nie wzbogacają szczególnie smaku to po co dokładać je do swojego menu?

-mniej cukru! do ciast, hebraty i wszelkiego innego..

-dobre węglowadany czyli pełnoziarniste, zawierają błonnik , pomagają nam trawić i trawią się wolniej dlatego dłużej nie czujemy głodu.

- zmiana myślenia.. nie traktujcie tego jako karę.. tylko jako coś dobrego, coś co robicie dla siebie i swoich dzieci..

-tłuszcz.. powinno się jeść głównie tłuszcze roślinne, oliwę z oliwek i to w ilościach niewielkich.. ok. 2 łyżki na dzień.. a nie 2 szklanki..

-wszystkie potrawy da się przygotować zdrowiej.. kotlet schobowy ma sporo kalorii przez panietkę, jeśli usmażymy taki kotlet bez niej na łyżce oliwy będzie dużo zdrowiej i lżej dla żołądka..

-jesteś tym co jesz.. chcesz być tłustą pizzą ? ziemniakiem, schabowym czy może marcheweczką ?:)

-nie chodzi , żeby być maniakiem.. ale życie jest kwestą wyboru.. możesz zjeść zdrowy, dobry, sycący posiłek lub pączka.. jeden pączek raz na jakiś czas nie zaszkodzi.. ale jak pączek przeplata się z pizzą, hamburgerem, schabowym  i ciastem to średnio.. Trzeba myśleć o jedzeniu i przy jedzeniu, o ilości i jakości.. myśleć o możliwościach, o tym co dobre dla organizmu a nie wrzucać w siebie wszystko jak w śmietnik..

-zasada ograniczonego zaufania.. producenci nas oszukują.. oni chcą zarobić, a nie dbać o nasze zdrowie.. używają barwników, słodzików, cukru, tłuszczu i wszystkiego co mają pod ręką , by produkt był dobry i wyglądał apetycznie.. o czym się nie mówi w reklamach.. polecam książkę i program wiem co jem, by móc świadomie wybierać produkty.. nie dajmy się robić w bambuko i zarabiać na swojej głupocie i lenistwie..

-każdy posiłek to rytuał, niech będzie przyjemnością, zjedzony ze spokojem.. rozumiem, że 5 posiłków nie można zjeść w dobrych warunkach..bo praca, dzieci.. ale nauczmy dzieci spokojnego, jedzenia, ładnego jedzenia (przystrojone jedznie wygląda apetyczniej a zajmuje to chwilkę), skupmy się na jedzeniu, nie na telewizorze, gazecie, bo mózg musi wiedzieć , że je i ile je.. jak jesteśmy zajęci to jemy więcej i gorzej się to trawi, szybciej jesteśmy głodni bo mózg nawet nie pamięta , że jadł.. to mózg w większości domaga się jedzenia a nie żołądek..

-uczmy się nowych smaków, podpatrujmy dietetyczne, zdrowe przepisy.. najważniejszą barierą w zdrowym żywieniu są nasze przyzwyczajenia i to , że inaczej nie umiemy, nie znamy innych przepisów.. warto popróbować, poszperać w necie, podpytać koleżanki o nowe przepisy.. Czy zawsze musimy jeść ziemniaki? Czy nie pojemy warzywami ? pojemy jeśli posiłek będzie dobrze przygotowany..

 

Post się zrobił ogromny.. a można powiedzieć, znacznie, znacznie więcej.. jeśli macie pytania piszcie.. odpowiem w miarę możliwości.. i pochwalę się już 6 kg za mną.. pierwszy czas czuję, że zmieniam coś w swoim żywieniu na stałe,na dobre, że czegoś się uczę.. i nie czuję, ze jestem na diecie.. choć byłam bardzo sceptycznie nastawiona.. i poszłam do dietetyczki bez motywacji, bez chęci i bez nastroju, że się uda..

Dlatego właśnie chciałam Wam to napisać.. bo widzę jak je moja mama, moi teście, moje ciocie, kuzyni.. i jest mi przykro , że ludzie tak bardzo siebie nie lubią.. bo przecież trzeba siebie nie lubieć by tak się zaniebdywać i tak olewać podstawową potrzebę organizmu jaką jest jedzenie i picie.. potrzebną by dobrze funkcjonować i żyć.. nie chodzi o kilogramy ale i owszem.. chodzi o zdrowie i o to by dawać przykład inny..

 

A tutaj dietetyczne , zdrowe potrawy..

 

Mrożony jogurt z gorącymi malinami (zamiast lodów z gorącymi malinami)

 

Tu mroziłam jogurt w normalnym pojemniczku , ale teraz zamroziłam go w foremce do kostek lugu w kształcie kwiatuczków..co jest dobrym pomysłem dla niejadków :) a i moi goście się zachwycają jak widzą takie kwiatuszki na sosie malinowym :)

 

 

 

Koktajl malinowy

 

I czy tak przyrzącona potrawa nie zachęci nikogo do jedzenia, myślę , że nawet niejadek jak zobaczy coś wyjątkowego to się skusi.. wypicie koktajlu z kieliczka czy filiżanki jest dla maluchów atrakcją i czują się wtedy wyjątkowe :) Jeśli boicie się o stłuczenie da się kupić plastikowe kieliszki do wina :)

 

 

Pozdrawiam was natchniona pozytywną energią !

z góry przepraszam jeśli post jest nieskładny i ma błędy , gdyż piszę go na czysto, w emocjach :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Próba generalna :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012 17:02

Na impereze urodzinową dla rodziny chcę zrobić zamiast ciast różnosmakowe babeczki , które przystroję..

Znalazłam kikla obiecujących przepisów w internecie i dziś próbowałam dwa.

Mufinki czekoladowo -wiśniowe i muffinki snikers . Co do smaków -czekoladowe dobre choć oczekiwałam mocniejszego posmaku wiśni , ale coś wymyślę:) Snikers dobry, ale kiedy dodasz krem.. bo san jest jak dla mnie za mało intensywny, smaki są za mało wyczuwalne.. choć "skórka" jest bardzo chrupiąca, orzechowo-karmelowa.. może włożę do niego mało orzechowe :)

Do przetestowania mam jeszcze babeczki malinowe, pomarańczowe i miętowe..ale to za kilka dni najpierw muszę rozdać te 24.. możecie wpaść wypróbować :)

Dodatkowo sprawdzam wytrzymałość kremu i moje zdolności ozdabiania. Wydaje się to być banalnie proste , ale nie jest, nawet dla mnie-osoby ze zdolnościami malualnymi..:) trzeba kilku prób i wprawy.

 

Babeczki wyglądają tak..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mój aparat a właściewie obiektyw szwankuje dlatego robie ostatnio mniej zdjęć, musze go zawieść do serwisu, bo komunia za pasem a ja zostane bez aparatu.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Jedzenie na delegacji

środa, 01 lutego 2012 13:46

Zależnie od miejsca i warunków jest ono mniej lub bardziej rożnorodne i bliskie domowemu.

Zazwyczaj na delegacji nie ma piekarnika i sprzęty kuchenne są bardzo ograniczone.

Opiszę może sytuację , która mam teraz. Japonia.

 

2 palniki gazowe, brak pieca, mikrofala, lodówka. Tyle.

Brak sztućców, garnków, czegokolwiek... Wszystko musieliśmy kupić. Kupiliśmy 2 garnki -duży i mały, patelnię i czajnik, Kupiliśmy noże, sztućce przywieźliśmy z Poslki , tak samo 2 kubki i plastikowe talerze (są lekkie i sie nie tłuką). Zastały nas tu święta i sylwester, organizowaliśmy oba święta u nas więc przydał się również durszlak, chochelka i wałek (do pierogów). Niemal wszystko kupiliśmy w sklepie "100jenowym". Czasem warto poświęcić kilka złotych , nawet jeśli jest to na 2-3 miesiące, gdyż komfort życia i bytowania jest ważny. A takie "pierdoły" jak brak odpowiednich przyrządów potrafią wyprowadzić z równowagi :)

właśnie tyle mamy..

 

 

 

Moje miejsce "pracy"

 

 

Skoro ozwiązaliśmy już problemy techniczne czas przejść do jedzenia. Brak zróżnicowania (chyba że ktoś gustuje w ośmiornicach czy rybich główkach) i brak możliwości kupienia wielu produktów to problemy dnia codziennego.

Chleb tostowy , który jemy od 2 miesięcy już mi się niemal śni po nocy.. I jem go cały czas z tym samym.. Dżem, ser, szynka, sałata, pomidor.

Płatki śniadaniowe z mlekiem i kakao.. Na tym żyję dla równowagi dla chleba..

 

Obiady.

Należe do osób, które nie lubią kuchni japońskiej, wodorostów , sushi i innych tego typu, wydaje mi się , że wszystko śmierdzi rybą . Nie jestem też dobra w kwestii próbowania nowych rzeczy szczególnie takich , które przerażają wyglądem, zapachem lub czymkolwiek..

Zdana jestem na kurczaka, rybę (filety lub tuńczyk w puszce) i mięso mielone też kurczakowe - inne mi tu nie smakuje. Czasem kupujemy schab , ale jest tu drogi i tłusty.

Dodatki: Ryż, ziemniaki, makaron, naleśniki.

Inne dodatki do obiadów: warzywa, które udaje mi się tu kupić to marchew, celuba, sałata, ogórek , papryka, pomidor, groszek konserwowy (ale malutki) kukurydza i brokuł.

 

Co z tego wyczarować?

Ciężko z takich materiałów o różnorodność. W ciągu tygodnia staram się żeby nic się nie powtarzało, ale po 2 miesiącach mam dość podobnych potraw i składników..

 

Na delegacji naprawdę cieszą proste rzeczy i proste potrawy, które przypominają dom choć w najmniejszym stopniu. Dlatego robię pierogi choć to 2 h roboty,cieszy nas nawet głupi hot-dog, bo jest w nim sporo warzyw, kotlety mielone, czy ubogi rosół (marchew, kura, cebula palona).

 

Ostatnio odkryłam Fantę Grape , której jestem ostatnio fanką (generalnie nie pijam takich napojów często) Smakuje jak winogrona z ogródka u teściów.. Pycha!

 

Na ostatnich zakupach znaleźliśmy musztardę i sos do pizzy , który służy nam za ketchup. Trzeba jakoś sobie radzić!

Ale sami zobaczcie ich wielkość.. Parówki mikroskopijne, musztarda mniejsza od soli.. ehhhh...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

od lewej Majonez, przed nim sól, musztarda i "ketchup".

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pierogi!!

czwartek, 26 stycznia 2012 5:45

Wczoraj robiłam pierogi.. Zbierałam się do tego już od jakiegoś czasu.. ale wiadomo, nie chciało mi sie:)

Wczoraj się w końcu zebrałam.. Zrobiłam pierogi ze szpinakiem i serem .

Oto fotorelacja :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A z pozostałego ciasta zrobiliśmy mace :)

 

 

Przepis na farsz, bo ciasto chyba każdy zrobić umie :)

2 paczki świeżego szpinaku

3/4 ząbki czosnku

kostka rosołowa / rosół

chili

masło

pieprz

starty żółty ser

 

Posiekany szpinak wrzucam na gorącą wode z kostką rosołową, gotuję kilka minut aż jest miekki, odcedzam, dodaję łyżkę masła, czosnek, chili i pieprz. Duszę na małym ogniu aż woda odparuje. Jeśli nei chce dodajcie troszkę maki. Farsz musi być pikantny, pamiętajcie , ze jak smaki się przejdą , smak robi się łagodniejszy.  Jak farsz jest chłodny dodaję starty żółty ser -rozpuści się dopiero podczas dotowania :)

Pycha!!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trzeba sobie jakoś radzić

czwartek, 05 stycznia 2012 10:21

Brakuje mi normalnego jedzienia..ile można jeść chleb tostowy z serem i szczypioriem, ewentualnie szynką lub dżem.. w takiej sytuacji nawet hamburger wygląda smacznie:)

 

Dziś postawiłam na domowy fast-food z dostępnych produktów czyli kurczak, chleb tostowy, sałata , pomidor i majonez..Nie jest to górnolotne , ale cóż :) na obiad zrobiłam klopsiki w sosie pieczarkowym :)

 

Wyszło pysznie :D Sami zobaczcie :)  (nawet nie obrabiałam zdjęć:)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cóż , w takich czasach człowiek ma mniejsze wymagania :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz