Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 566 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Małżeństwo na odległość

czwartek, 24 sierpnia 2017 20:22

Dziś przeczytałam artykuł na portalu Oh!me "Spakuj się i jedź do męża" i sądzę, że jako jedna z nielicznych osób mogę się w tej sprawie wypowiedzieć..
Nie będę oceniać autorki i jej decyzji, bo decyzję podejmuje każdy własną, ale chciałam omówić problem.

Jaki?

Problem oceniania, decydowania , ale także strachu i poczucia , że musimy.
Znam od podszewki zarówno małżeństwo na odległość jak i wspólne wyjeżdżanie (lub pracę za granicą).



Dla ścisłości.. nie urodziłam się turystką.. nie pragnęłam podróżować po całym świecie.. i ważne jest dla mnie spędzacie czasu z rodziną i przyjaciółmi.. nie lubię zmieniających się planów i rzeczywistości i nie klimatyzuję się super-dobrze w nowych warunkach..

Wychodząc za mąż wiedziałam o tym , że w Jego zawodzie "się wyjeżdża". Wiadomo tylko, że w teorii,bo rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia..


I o ile maż autorki pracuje w jednym stałym miejscu, nasze miejsce pobytu się zmienia wraz ze zmianą projektu i czasem lokuje się w krajach takich jak np. Japonia co wiąże się ze zmianą miejsca, strefy czasowej i kultury.  W artykule jest mnóstwo negatywnych emocji, złości. Trudno mi się go czytało, bo ja nie mam za złe Państwu , że nie ma w nim dla mojego męża pracy, ale jest za psie pieniądze.. Choć może ta złość już dawno przeszła i jej nie pamiętam.. Trochę trwało aż się oswoiłam i przyjęłam to życie takie jakie jest bez zadawania pytań i pretensji. Otworzyłam siebie na to co przynosi los i staram się patrzeć pozytywnie choć nie jest łatwo.. Sama akceptacja pomaga.

 

Moja decyzja nie przyszła od razu, bo logicznym jest , że jeśli mąż wyjeżdża w delegację to jedzie, pracuje i wraca, nawet jeśli ma to trwać rok. Do decyzji pchnął nas kryzys.. dopiero on nam uzmysłowił, że to nie działa..
Widywanie się raz na miesiąc nie jest dla nas.. Nie tylko kochamy się ale i się lubimy. Przez widywanie się na skypie i rzadziej na żywo oddalaliśmy się od siebie i prowadziliśmy osobne życia tylko się o nich informując. Niby się nic nie działo, nie kłóciliśmy się , rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie o czymś. Ale czasem nam się nie chciało, czasem wyszliśmy gdzieś z przyjaciółmi.. Prowadziliśmy życie.
To jest bardzo częste u małżeństw podobnych do Nas. Najgorszy jest moment kiedy te dwa osobne życia się na siebie nakładają po pewnym czasie.. Czytaj.. urlop lub dłuższy czas w domu.. Wtedy rodzi się problem , bo sobie przeszkadzamy, bo nauczyliśmy się żyć osobno i zaburzamy sobie ten stan. Tak było u nas.


Myślę, że to , że traktujemy w ten sposób delegacyjność i pracę za granicą powoduje nasze podejście do wspólnego wyjazdu. Bardziej naturalne jest , że jedna osoba wyjeżdża za pracą a druga siedzi w domu, ale właściwie dlaczego?

Ja nie uważam wyjeżdżania wraz z mężem jako poświęcenia, rezygnacji choć wymaga ona obu. Ale wydaje mi się , że podejście jest tu bardzo istotne. Równie istotne jest, by się przygotować do takiego życia gdyż może ono być po prostu lepsze.. Jeśli tylko się na nie otworzymy..


Życie za granicą, bez rodziny i przyjaciół nie jest łatwe. Ale jeśli przestaniemy to traktować jak wyrok a zaczniemy jak szansę dużo się zmieni. Nie każdy się do tego trybu nadaje, i ja przez dłuższy czas myślałam ,że to nie dla mnie.. Teraz zastanawiam się dlaczego tak długo zwlekałam. Wszystko da się poukładać tak, by znaleźć równowagę.

 

Nikt nie ma prawa decydowania za Was, ale nie pozwólcie, by strach przed nowym lub utratą obecnego decydował za was. Zawsze myślcie o konsekwencjach długofalowych i otwórzcie się.
Ludziom jest łatwo podejmować decyzję za innych lub w głowie (jakbym był tobą to bym się nie zastanawiał). Ale sami też przysłaniamy sobie świat, strachem, egoizmem i negatywnymi emocjami.
warto przemyśleć co jest dla nas najważniejsze i jak to osiągnąć.
Dużo małżeństw żyje w taki sposób a mało się o tym mówi jak sobie poradzić w tych trudnych sytuacjach dlatego częściej będę poruszała tą tematykę.

 

Jedyne co mogę wam polecić to spróbować. Dobrze się przygotować, otworzyć i z optymizmem podejść do tego jak do wyzwania a nie zadania.

 

20170706_132620-01.jpeg

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Co zrobić, by pracowac za granicą ?

czwartek, 10 sierpnia 2017 21:00

Istotnym pytaniem jakie zadaliście mi kilka razy było co robi Pan Mąż, że ma taką wyjazdową pracę.
Istotne pytanie :)
Mój mąż jest automatykiem. Programuje linie produkcyjne różnych branż od motoryzacyjnej po farmaceutyczną.
Co ciekawe ostatnio słyszę raczej optymistyczne opinie o naszym  stylu życia choć przez jego większość słyszałam raczej zdanie " ja bym tak nie mógł/ mogła". Nie wiem na ile to marzenia a na ile realne chęci, ale tu kilka słów o tym co możecie zrobić.


Nie musicie wcale być automatykiem, by podróżować i pracować za granicą. Istnieje wiele zawodów, które wymuszają lub pozwalają pracować za granicą. Najbardziej oczywistymi są stewardessa i pilot, ale to wycieczki krótkie.
Możecie też wykonywać waszą prace zdalnie o ile jej charakter na to pozwala. To coraz bardziej popularne. Wtedy możecie pracować w dowolnym miejscu na ziemi o ile macie dostęp do internetu. Musicie mieć tylko odwagę i przekonać swojego szefa, że warto wam zaufać i potraficie pracować dobrze nie przychodząc do biura.

Jeśli jesteście odważni i chcecie zwiedzić świat możecie także szukać pracy w docelowym miejscu. Wymaga to sprawdzenia prawa pracy i wizowego z danego miejsca ( czy nie wymagacie specjalnej wizy do pracy).
Informatycy i programiści to zawody , które są wszędzie się odnajdą i w pracy zdalnej i nie będą mieć problemu ze znalezieniem pracy w innych krajach. Najważniejsze to być elastycznym. Są firmy pośredniczące oferujące pomoc w znalezieniu pracy lub stażu w innym kraju. Możecie też iść na żywioł ! Jechać gdzieś i tam szukać pracy. Ale musicie się przygotować finansowo, by mieć za co wrócić i żyć jeśli wam się nie uda i nie być wybredni co do rodzaju pracy:)

Znajomość języków jest niestety wymagana, ale to nie jest tak, że musicie mówić w języku natywnym kraju do którego się udajecie. Można znaleźć pracę używając języka angielskiego w różnych krańcach świata.

Tak naprawdę możecie robić cokolwiek i jeśli macie dużo zapału to i tak znajdziecie dla siebie miejsce na świecie.

Jeśli macie partnera, który pracuje za granicą lub mógłby to robić nie bójcie się!  Początki są trudne , ale świat jest naprawdę ciekawy i poza 4 ścianami czeka was ekscytujące życie :)
O tym jak się do tego przygotować i co robić, by nie zwariować będę pisała w następnych postach.. :)

 

Dodatkowo pytanie czy mój mąż się nie boi pracować z różnych kulturowo krajach.
To on powinien odpowiedzieć na to pytanie, ale jako , że jest w RPA i ma za sobą ciężki dzień pracy to go wyręczę.
Zanim wyjeżdża do danego kraju zazwyczaj ma sporo czasu , by oswoić się z nowym projektem i myślą o wyjeździe. Stres towarzyszy Nam zawsze gdy wybieramy się w nowe miejsce, często nie wiemy czego się spodziewać. Warto przed wyjazdem zrobić mały research, by poczuć się pewniej..

 

2012-12-20 18.37.32-3.jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Plusy z delegacyjnego życia

środa, 02 sierpnia 2017 20:32

Dawno już nie pisałam niczego o naszym życiu. A to przecież miał być główny punkt tego bloga. Podróże miały być dodatkiem a stały się punktem głównym.  Pewnie z oczywistych względów tego iż są ciekawsze i z racji mojego zamiłowania do fotografii i  zgłębiania wiedzy.

 

Nasze życie.. niestandardowe, nieplanowalne a jednak nasze .. takie wybraliśmy.
Dla tych co nas nie znają, a trafili tu dopiero teraz.
Pan Mąż- pracujący na kontraktach jako automatyk. Ja- żona w podróży.
Razem wyjeżdżamy od ponad 6 lat. Bez względu na kraj staramy się wyjeżdżać na kontrakty razem. Mąż pracuje a ja mu towarzyszę ( wiadomo, że nie w pracy) :)

 

Dlaczego?

Trochę nie mieliśmy wyjścia :) Pan Mąż ma taka pracę i wiedziałam od początku, że wiąże się ona z wyjazdami. Nie służył nam tryb rozstaniowy (on za granicą ja w domu) i kryzys doprowadził nas do ściany.
Jesteśmy jak wiele innych małżeństw w dzisiejszych czasach i jeśli stoicie przed podobną ścianą- nie bójcie się. Właściwa motywacja= ratowanie małżeństwa i wizja lepszego wspólnego życia pomogą wam przebrnąć przez początek. A później już w górki :)

O tym , że to naprawdę nie takie trudne (choć i mnie ta wizja blokowała i przerażała) napisze innym razem. Choć oczywiście każda sytuacja jest inna myślę, że da się delegacyjne życie usprawnić i ulepszyć.

 

 

Dziś jednak o tym co nam dało takie życie, które jest owszem pełne minusów (jak każde) i dlaczego warto rozważyć wspólne wyjeżdżanie :)

 

  • Brak rozwodu
    To najbardziej oczywista rzecz.
    Staliśmy nad przepaścią i jeśli nie zmienilibyśmy niczego rozwód stałby się faktem i to szybko. 
    Przez ponad rok widywałam męża tylko kilka dni w miesiącu i ewidentnie miałam dość sygnalizując to głośno i wyraźnie, aż doszliśmy do ściany. To , że jesteśmy razem zawdzięczam tylko i wyłącznie uporowi Pana Męża.
  • Brak rutyny
    Brak rutyny to nasza rutyna. U nas potrafi się zmienić wszystko w ciągu godziny. Nie mam planów na następny miesiąc a co dopiero dłuższy czas. Jeśli zdarzają się jakieś ważne wydarzenia (wesele bliskiej osoby)- są one zaznaczane w kalendarzu i staramy się w tym czasie być. Przynajmniej ja i zazwyczaj to musi wystarczyć.
  • Zwiedzanie nowych miejsc. Do tego niecodziennie bo mieszkając wśród miejscowych. Zazwyczaj mieszkamy w wynajętym mieszkaniu wśród miejscowych i żyjemy jak oni.
    Szwajcaria, Niemcy, Austria, Singapur (tylko Pan Mąż) , Japonia, RPA , Namibia (tylko Pan Mąż) to ponad 6 lat wspólnego wyjeżdżania. Do tego Ukraina, Włochy i Indie w podróżach Pana Męża przed powstaniem Małżeństwa na delegacji.
    Kontrakty mojego męża odbywały się w dosyć wizjonerskich miejscach takie szczęście, ale zwiedzić można każde miejsce. Każde miejsce ma coś do zaoferowania jeśli jesteśmy dostatecznie otwarci i chętni. A my nie wiedzieliśmy do jakich miejsc trafimy. Przyszłość zawsze jest niewiadomą..
  • Jesteśmy razem.
    To może prozaiczne, ale dlatego to robimy. By być razem. Nieważne czy w domu czy za granicą. Chcemy być razem. Po to wzięliśmy ślub i po to ratowaliśmy te małżeństwo.
  • Wyzwania i ciągła nauka.
    Nie tylko mój maż stoi przed wyzwaniami kolejnych projektów. Ja staję przez wyzwaniami nowych miejsc, uczę się nowych kultur, nabieram nowych umiejętności. Żyjemy przez jakiś czas w obcym kraju a to zawsze wyzwanie.
    Jako małżeństwo też co rusz stajemy przed wyzwaniami, które z racji wyjazdów są intensyfikowane. Jak jesteśmy razem  to jesteśmy 24 na dobę, na wyjazdach odchodzi praca ale dochodzi moja tęsknota za domem, nuda i rozdrażnienie. Do tego problemy w pracy, codzienne irytacje. Na wyjazdach mamy tylko siebie. W domu mamy przyjaciół i rodzinę, ale przesyt swojej obecności i presję rodzinną ( żeby odwiedzić, spotkać się, wyremontować, załatwić itd )
  • Utrzymanie młodości.
    Tym pewnie Was zaskoczę :) Nie jesteśmy starzy, ale życie na walizkach i ciągle podróże utrzymują nasza energię w górze. Nie ma że się nie chce. Pakujemy walizki i zwiedzamy piękne miejsca. Na wyjazdach szkoda nam każdej chwili ( no dobra, mi szkoda), by więcej zobaczyć, przeżyć.. Zapamiętać.. I z każdym wyjazdem bardziej się chce..  :)
    Do tego wyjścia do restauracji, wieczorne spacery po plaży, spotkania ze znajomymi ( z pracy męża), weekendowe wypady za miasto- na wyjazdach nie mamy "domowych" trosk.
  • Możliwości rozwoju.
    Dzięki naszej decyzji oboje zyskaliśmy możliwość rozwoju. Teoretycznie ja poświęciłam swoją "karierę" dla Pana Męża i jego pracy, ale uważam , że szanse rozwoju i kariery odbieramy sobie sami. Rzeczywiście dostosowałam swoje życie do Pana Męża i jego pracy , ale jednocześnie otworzyłam się na możliwości. One zawsze są. I choć pracować na etacie nie mogę ( bo i jak) to nawet nie chcę. Mam możliwości rozwijania się jako człowiek. Rozwija się moja dusza. Rozwijam się artystycznie. Wyjazdowy nie wyklucza także prowadzenia działalności (co robiłam ) oraz pracy zdalnej, która jest coraz bardziej popularna.
    Pan Mąż natomiast ma możliwości pracy w całkowicie różnych projektach, rożnych krajach i różnych branżach. Poprzez jego otwarcie na wyjazdy, doświadczenie i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach i projektach ma możliwość wybierania ciekawych projektów.
  • Szycie na miarę.
    Trudno powiedzieć , że nasze jest szyte na miarę, bo chyba żadne nie jest. Te staramy się układać tak, by być w nim najszczęśliwsi.  szczególnie w rzeczach na które mamy wpływ.
    Nasze życie jest dostosowane do pracy Pana Męża, ale pomiędzy kontraktami w miarę możliwości możemy zrobić przerwę i pobyć 3 miesiącem wspólnie w domu.
  • Większe zarobki.
    O tym chyba nie muszę mówić.
  • Poznawanie nowych ludzi.
    Opcja oczywista, dla Pana Męża. Ja mam mniejsze opcje poznawania, ale często poznaję ludzi z pracy męża- z wieloma się przyjaźnimy pomimo zakończenia projektów. Albo przypadkowych ludzi jak np. pewien surfer w Japonii, któremu zrobiłam sesję. Albo licznie zaczepiający nas inni ludzie w RPA i Japonii ( z racji odmiennego koloru ).
  • Możemy spełniać marzenia.
    To wiąże się z większymi zarobkami, ale także możliwościami i podróżami.
  • Pan Mąż nie pracuje 12 miesięcy w roku. To chyba plus zważywszy , że na etacie ma się tyko 3 tyg urlopu :) Co prawda, jesteśmy uzależnieni od projektu do którego Pan Mąż przystąpił, ale wakacje w sierpniu nad bałtykiem czy Mauritius w marcu.. :)
  • Mój mąż zdecydowanie lepiej się odżywia kiedy jestem z nim!

 

Na tyle wpadłam. Pewnie jest ich jeszcze więcej. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. Więc jeśli jesteście w takim związku (wyjazdowym) i przeszła Wam przez głowę taka myśl, że może razem..Choć na trochę.. Choć na próbę ( moja trwa 6 lat ;)) Spróbujcie..
Bo na koniec życia żałujemy tylko tego czego nie zrobiliśmy!
A jak stoi na wadze wasze małżeństwo to chyba warto..

DSC_9070b.jpg

Nasza wspólna pierwsza delegacji :)


DSC_7659as.jpg

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cenny dar - WODA

czwartek, 29 czerwca 2017 14:39

Od momenty przyjazdu w każdym miejscu jesteś informowany o krytycznym stanie wody w Kapsztadzie. Co to spowodowało ? Prawdopodobnie zwiększające się zużycie oraz brak deszczu.
Od 1 czerwca 2017 został wprowadzony 4 poziom w czteropoziomowej skali :

"Cape Town has four levels of water restrictions:

  • Level 1: Normally in place
  • Level 2: Applicable when dam levels are lower than the norm
  • Level 3: Applicable when dam levels are very low
  • Level 4: Applicable when dam levels are critically low "   (źródło)

Poziom 4 stosowany kiedy poziom tamy jest krytycznie niski, co w praktyce oznacza 24,5 % na dzień 26 czerwca 2017 podczas gdy w zeszłym roku było to 35 % a w 2015 ponad 50% .

Jaka jest różnica w praktyce możecie zobaczyć na filmiku:

 

 

 

 

 

 

 

 

Przerażające prawda?

Ale co to oznacza dla Nas jako turystów?

Przyjrzyjmy się jakie są restrykcje  na 4 poziomie:

 

"Level 4 water restrictions include the following:

  • No hosing down of paved surfaces with municipal drinking water.
  • No irrigation/watering with municipal drinking water allowed.
  • No washing of vehicles and boats with municipal water. (Commercial car washes may apply for permition.) 
  • Private swimming pools may not be topped up or filled with municipal drinking water.
  • Use of portable play pools prohibited.
  • Water features may not use municipal drinking water. "

 

 

 

Co oznacza w praktyce, że ogrody nie mogą być podlewane (chyba, że masz własną wodę lub deszczówkę) także ogrody miejskie oraz pola golfowe. Nie czynne są baseny, a także prysznice przy plażach. Nie można myć aut/ łodzi - myjnie muszą obiegać się o pozwolenie.  Nie można używać przenośnych basenów. Nie czynne są fontanny miejskie a także hotelowe i prywatne. Więcej znajdziecie TU.
Dodatkowo od 1 lipca 2017 wprowadzono nowy taryfikator wody, by bardziej zmobilizować ludzi do oszczędzania.
Nałożono również "obowiązek" (w dokumentach użyte jest stwierdzenie silnie zachęcamy ;)) użycia nie więcej jak 100 litów dziennie na osobę a 350 na gospodarstwo.

 

 

 

Co to oznacza dla Nas  ?

To że nie będą czynne baseny i prysznice na plaży- to najważniejsze w punktu widzenia turysty. Dodatkowo choć nikt nas nie zmusi jesteśmy zachęcani i proszeni o oszczędzanie wody w każdym miejscu w jakim jesteśmy.

w wielu miejscach można znaleźć zestaw rad jak oszczędzać wodę. Postanowiłam poszukać więcej, gdyż woda jest bardzo cenna i może warto zacząć o nią należycie dbać.
Kapsztad z tego wodnego kryzysu będzie wychodził koło 2 lat . Nie pomogą tylko deszcze. Okres największych deszczy niedługo się kończy a właśnie jestem w Kapsztadzie i muszę powiedzieć , że od 2 tygodni padało tylko raz i to słabo. W Kapsztadzie szukają rozwiązań, pewnie wybudują nową tamę i może będą odsalać wodę z oceanu. Niestety stan poziomu wody się nie poprawia a wręcz pogarsza więc może to skutkować czasowym odłączaniem wody (moje przypuszczenia) . Muszą działać szybko.

 

Ja jako rezydent stosuję się do zaleceń starając się zużywać mało wody.
Jak ?

piorąc tylko pełen załadunek, myjąc naczynia jak mam ich więcej a czasem z chłodnej wodzie, gdyż ciepła pojawia się dopiero po dłuższej chwili. Wyłączam wodę jak myję zęby i takie tam małe dobre uczynki. Poprosiłam o sprzątanie raz w tygodniu a nie codziennie w tym zmianę ręczników. Nie jem mięsa.
Małe , ale wierzę , że w większej skali mają znaczenie. Można się jeszcze nie myć ;)

 

DSC_6936na.jpg

 

 

 

 

53c97add753ea9db0a528b8e9b1143b3.jpg

 

 

2c0d654dd706095d5169851a4043acf8.jpg

 

 

20170623_145454.jpg

 

 

a168935e9d09fc4305e5d6f7d09fa1ed.jpg

 

 

0d67b8b45107a4e2ce155363aad03d9a.jpgźródło pinterest

 

Więcej znajdziecie na stronie .

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zima w Kapsztadzie

poniedziałek, 26 czerwca 2017 17:27

Zima w Kapsztadzie jest łagodna,ale temperatura zróżnicowana a pogoda zmienna tak więc wyjeżdżając do Kapsztadu a takim terminie przygotujcie się.

Na co?

- Na mocne słońce, które podobne jest do naszego wiosennego, silnego i potrafiącego nieźle nabroić na skórze!
Pomimo, iż temperatura oscyluje średnio koło 15 stopni to zdarzają się dni z 20 stopniami ale uwierzcie , że nawet te 15 zawieszone nisko na niebie popołudniu daje się odczuć silniej.
- Wiatr.
Zawsze. Jesteśmy na wybrzeżu oceanu, wiało będzie zawsze mniej lub bardziej. Jeśli masz wrażliwe uszy zabierz ze sobą nauszniki, opaskę lub cienka czapkę. Dobrze sprawują się także słuchawki :)
Szalik, apaszka lub komin to niezbędny atrybut w Kapsztadzie.
-Deszcz.
Miesiące zimowe są miesiącami w które najwięcej pada. Dodaj do tego wiatr = parasolka może nie wystarczyć zabierz porządną kurtkę.
-Chłód.
Sama sobie przeczę co ? :)
Pogoda wygląda tu tak jak u nas w wiosnę. Rano zimno, od południa coraz cieplej, koło 15 bardzo ciepło po czym jak tylko zajdzie słońce zimno nawet do 0 stopni. W dni kiedy nie ma słońca temperatura będzie niższa i niżej odczuwalna. Nie musisz brać kurtki zimowej choć Afrykańczycy w takich chodzą, maja nawet wełniane czapki :) Ale każdy kto przeżył prawdziwą zimę podejdzie do tego z uśmiechem.
Jeśli jesteś dużym zmarzluchem zabierz kurtkę przechodnią, ciepłe swetry i szalik lub ubrania które możesz nosić warstwami.

 

A teraz fakty jeśli wolisz sam zdecydować.
- Obecna temperatura : (czerwiec -lipiec 2017 )

DZIEŃ 13'-20'
Noc( w tym wieczór który jest ok 18) 8'-3'

 

Dodam, iż w mieszkaniach w Kapsztadzie nie ma grzejników a ściany są cienkie jak z kartonu. Jest klimatyzacja, ale jeśli nie lubisz spać gdy klimatyzacja wieje ci po głowie ciepłem przygotuj ciepłą piżamę, bo w nocy w mieszkaniach jest niewiele cieplej jak na dworze :)
Twoje stopy podziękują także za klapki lub ciepłe skarpety :)

 

Co do kąpieli w oceanie jeśli przeszła Ci taka myśl przez głowę.
Ocean w tym regionie jest o dziwo cieplejszy w okresie zimowym ze względu na cieplejsze prądy, które tu dochodzą ,ale temperatura wody ma około 12 stopni więc zabierz ze sobą piankę, na miejscu wypożycz deskę i naucz się serfować. To bardzo popularne zimą!

 

 

DSC_6785na.jpg

 

 

 

DSC_6920na.jpg

 

 

 

DSC_6912na.jpg

 

 

 

DSC_7076na.jpg

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz