Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 137 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Miyajima

czwartek, 27 marca 2014 6:08

Wyspę Miyajima odwiedziliśmy już kilkukrotnie, ale jako że bardzo ją lubimy, a jest stosunkowo niedaleko, wybraliśmy się na nią ponownie. Gdy tam dotarliśmy, odbywał się pewien festiwal-parada, o nazwie Kiyomori event.  Chodzi o upamiętnienie Taira no Kiyomori, samuraja, a właściwie szoguna, który ok. 800 lat temu przybył w tym czasie na wyspę Miyajima. Udał się do małej Świątyni i modlił się o powodzenie w walkach. Modlitwy przyniosły rezultat, Bogowie Go wysłuchali i wygrał wiele bitew oraz stał się majętnym i poważanym człowiekiem o wielkiej władzy i wpływach. Wrócił na wyspę i postanowił wybudować w podziękowaniu wielką Świątynię na miejscu owej małej i niepozornej. Tak właśnie powstała najbardziej znana Świątynia z tego regionu Itsukushima.

 

Wielokrotnie na blogu poruszałam temat tej wyspy wraz z opisami i zdjęciami więc dziś skupię się tylko na festiwalu.

 

Jeśli chcielibyście nadrobić posty o Miyajimie zapraszam tu:

1.Mijayima po raz drugi

2.Wycieczka na wyspę Miyajima

3.Schody, schody..

 

 

Parada składała się z wielu grup przebranych tematycznie,łącznie z dziećmi i zmierzała przez miasto aż to Świątyni Itsukushima. Była to swego rodzaju inscenizacja wydarzeń sprzed 800 lat. Biorący w niej udział ludzie byli to "aktorzy" ucharakteryzowani i odtwarzający jakieś role z epoki. Byli samurajowie, arystokracja, grajkowie, kobiety w kimonach, kapłani (Ci być może prawdziwi) itd. łącznie z samym Taira no Kiyomori (tak sądzę). Niektórzy tylko szli, niektórzy tańczyli, grali na instrumentach od dętych po bębenki, był np. pan, który śpiewał i grał na tradycyjnym instrumencie japońskim Biwa. Cała parada była zbiorem różnorodności , kolorów i piękna.

Z resztą sami zobaczcie..

 

 

DSC_8714na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8787na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8642na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8319na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8326na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8337na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8353na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8678na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8389na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8378na.jpgKapelusz zarezerwowany dla elitarnych kobiet , które nie pokazywały twarzy publicznie.

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8368na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 Czarne czapki zarezerwowane tylko dla rodziny królewskiej.

DSC_8478na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8480na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8485na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8685na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 Mężczyzna grający na Biwie.

DSC_8492na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8435na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8498na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8689na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8430na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8422na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8425na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 Szogun.

DSC_8534na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8511na.jpg

 

 

 

 

 

 

 Szogun na platformie.

DSC_8527ba2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8552na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8556na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8589na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8555na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8554na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8592na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8579na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8598na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8630na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8613na.jpg

 

 

 

 

 

 

DSC_8446na2.jpg

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Mój dziesięciotysięczny plan.

środa, 26 marca 2014 1:49

Przed wyjazdem do Japonii postanowiłam sobie, że będę w trakcie tej wyprawy dużo chodzić. Założyłam sobie 10 000 kroków dziennie co jest równe mniej więcej 7 kilometrom i około 500 spalonym kaloriom (poniżej 500). Wiedziałam , że nie będę się tu zdrowo odżywiać , bo mieszkamy w hotelu więc jestem skazana na jedzenie w restauracjach i jedzenie gotowe. , dlatego to był mój jedyny ratunek by nie wrócić jako słonica :)

 

Dlaczego nie inna aktywność??

Mam podwichniętą rzepkę w kolanie i każda aktywność sprawia mi ból i może zakończyć się poważniejszym urazem np. zwichnięciem kolana. Bardzo chciałam biegać, to moje marzenie, ale nie jest to wykonalne. Jedyna aktywność fizyczna która sprawia mi ból do przeżycia to chodzenie. Czasem w ogóle nie czuję bólu, czasem czuję większy, czasem mniejszy. Czasem podczas chodzenia , czasem po. Zawsze po schodach i pod górkę, ale takich wyczynów unikam lub ograniczam. Nie mniej jednak jest to do zniesienia a ja nie chcę się poddawać.

 

Drugą rzeczą jaką sobie obiecałam to to iż będę próbować nowych rzeczy. Mam z tym spory problem, znaczy mój mózg ma. Jak czegoś nie znam, nie wygląda to dobrze, nie pachnie to nie spróbuję i koniec. Pracuję nad sobą i próbuję nowych rzeczy. Nie wszystkich, ale nic na siłę.

 

A jak poradziłam sobie z krokami??

Sami zobaczcie :

Wykres miesięczny.

Wynik na obecny miesiąc 11530 to średnia z całego miesiąca. Porównanie z poprzednimi miesiącami wygląda dość szokująco. Ale wszystko dlatego , że w poprzednich miesiącach brakowało mi systematyczności. Robiłam 10 000, ale 2 razy w tygodniu. Wyjątkiem był Hamburg gdzie robiłam więcej i częściej, ale wtedy też telefon mi zaszwankował i nie działał ,więc nie liczył kroków.

SHealth_09_21_27.jpg

 

 

Wykres dzienny:

Pozioma zielona kreska wyznacza mój cel czyli 10 000 kroków. Najdłuższa kreska to największa ilość kroków- mój rekord okupiony niestety bólem kilkudniowym : 26 720 kroków co się równa prawie 19 kilometrom(!!!) i 1400 spalonym kaloriom. Najmniejsza ilość kroków jaką wykonałam było 7700.

Ważne dla mnie było, by utrzymać średnią kroków około 10 000 czyli jeśli w jeden dzień zrobię mniej kroków to na następny planowałam dłuższy spacer. Ale w praktyce samo się to rozwiązywało.

 

SHealth_09_20_53.jpg

 

 

 

 

Nie odpuszczam sobie nawet w brzydką pogodę, jak dziś. Choć pada i będzie padać cały dzień według godzinowej prognozy pogody wybieram czas kiedy padać będzie najmniej i wychodzę gdzieś bliżej i gdzieś gdzie mogę się schronić np. do sklepu po lunch, albo do księgarni poprzeglądać gazety. Tym sposobem daję też czas i możliwość paniom z hotelu na uprzątnięcie mojego pokoju. One są dla mnie również motywacją, wiem , że jestem jedyną osoba na piętrze w ciągu dnia chcę , by w spokoju mogły posprzątać mój i inne pokoje.

Jak wrócę do domu muszę postarać się, by utrzymać codzienne chodzenie. Może nie w takiej liczbie, bo 10 000 to duża aktywność szczególnie jak się nie pracuje ( dojście na przystanek, z przystanku, pójście do sklepu to też aktywność).


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Black and White views

wtorek, 25 marca 2014 13:30

DSC_8011na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8017na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8020na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8038na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8039na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8042na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8045na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8046na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8051na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_8052na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7984na2.jpg

 

Ciekawe jest to iż w Japonii jest bardzo wiele punktów widokowych. Nie zawsze są to miejsca bardzo turystycznie rozwinięte. Na szczytach gór jest coś w stylu małego parku czasem wielkiego z olbrzymim placem zabaw , jak tutaj, zawsze z konstrukcją z 2-3 pięter to podziwiania widoków! Bardzo mi się ta opcja podoba bo widoki są tu cudowne!!!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Weekendowe wyczieczki

poniedziałek, 24 marca 2014 6:26

Mam niezłe zaległości w blogowaniu.. Ale będę nadrabiać! Dziś uzupełniam bloga zdjęciami z poprzedniego weekendu. W zeszłą niedzielę odwiedziliśmy miasta: Hagi, Nagato i wyspę Omi. najpiękniejsze miejsca uwieczniłam na zdjęciach..

 

 

 

Przepiękna, naturalna Świątynia Shinto. Była tak naturalna , że spotkaliśmy tam małego dzika. Uciekał tak szybko, ze prawie sobie nogi biedak połamał.

DSC_7396na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7401na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7429na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7431na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7440na.jpg

 

 

 

 

 

 

Brama do Świątyni

DSC_7466na.jpg

 

 

 

 

 

 

Wybrzeże Hagi

DSC_7475na.jpg

 

 

 

 

 

 

Tajemniczy ogród i niebieski ptaszek :)

DSC_7489na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7486na.jpg

 

 

 

 

 

 

Wyspa Omi:

DSC_7462na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7620na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7627na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7660na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7683na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Daily food diary

wtorek, 18 marca 2014 4:50

 

Opisywałam co jedzą Japończycy a teraz trochę o tym co jemy my.

Czarek jest w dobry w próbowaniu nowych smaków i generalnie mógłby odżywiać się prawdziwą Japońską kuchnią non stop. Na śniadanie je miso zupę, ryż, nato ( to ciągnące się).  Lunch na w stołówce firmowej więc też je co Japończycy. Ze mną jest gorzej. Nie lubię morskiego smaku oraz bardzo rybnego oraz nie lubię próbować nowych rzeczy. Naprawdę nie jestem w tym dobra, ale cóż, coś jeść trzeba więc pracuję nad sobą, by próbować nowych rzeczy. W ten sposób mamy ze 3 ulubione restauracje. Czasem kupujemy coś i jemy w hotelu jak nie chce nam się nigdzie iść ale rzadko.

Mieszkanie w hotelu ma ten minus , że jest się skazanym na jedzenie gotowe i restauracje. Na szczęście Japończycy też się tak żywią, często jedzą na mieście lub kupują gotowce więc w sklepach jest olbrzymi asortyment świeżego jedzenia. Sałatki, zestawy z ryżem lub makaronem, rybą, mięsem, sushi, zupki chińskie, kanapki, fast foody, kotleciki, ryby, panierowane wszystko co może być.

 

 

Samolotowe.

20140228_154858.jpg

 

 

 

 

 

 

Zupka chińska, a właściwie makaron o nazwie UFO.

20140301_150811.jpg

 

 

 

 

 

 

Automaty zawsze i wszędzie. Kawa, herbata, kakao, napoje gazowane, soki, woda. Ciepłe i zimne w puszkach i butelkach.

20140302_023208.jpg

 

 

 

 

 

wersja plażowa:)

20140317_121448.jpg

 

 

 

 

 

 

 

Noodle + tempura. Tu trochę niewyraźna wersja z zupą curry oraz tempura z kurczaka.

20140302_102115.jpg

 

 

 

 

 

 

Jedzenie ze sklepu. Kotlet schabowy z ketchupem, kurczak, kotleciki z warzyw, sałatka z kurczakiem, sushi, ryż.

20140306_195504.jpg

 

 

 

 

 

 

Restauracja Japońska.

Sałatka z kurczakiem na parze i sosem sezamowym.

20140305_202139.jpg

 

 

 

 

 

 

Pulpety drobiowe z warzywami w sosie.

20140305_200724.jpg

 

 

 

 

 

 

krewetki  z sosem tatarskim.

20140305_200733.jpg

 

 

 

 

Sushi:

 

 Sushi z pieczonym łososiem i serem

20140302_035052.jpg

 

 

 

 

 

 

 Nasz sushi-man :)

20140314_201509.jpg

 

 

 

 

 

 

 Z ośmiornicą

20140314_201528.jpg

 

 

 

 

 

 Z kawiorem20140314_200310.jpg

 

 

 

 

 

 

Moja profanacja czyli wersja sushi maki bez maki czyli bez morskiego zielska. Pan sushi man był bardzo zaskoczony moją prośbą , ale stanął na wysokości zadania i udało mu się zrobić je bez zielska! Pychota! Teraz juz pamięta i dla mnie zawsze robi takie :)

20140314_194822.jpg

 

 

 

 

 

 

Łosoś z cebulą

20140302_035705.jpg

 

 

 

 

 

 

 

Nie pamiętam jak to się nazywało ale jest to ryżowe "ciastko" na ciepło podawane z pastą miso lub ze słodkiej fasoli. Ja jadłam zielony ze słodką fasolą i było to dobre, trochę ciągnące , ale naprawdę dobre.

DSC_6412na.jpg

 

 

 

20140315_183739.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_6413na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_6409na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

20140317_201208.jpg

 

To nie są zdjęcia pozowane,nie były obrobione. Cała prawda ! :)

Nie ma tu większości potraw jakie zjedliśmy zazwyczaj nasz apetyt jest zbyt silny i nie ma już czego fotografować :)


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (0) | dodaj komentarz