Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 660 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Wesołych świąt

niedziela, 22 grudnia 2013 20:01

Święta spędzamy rodzinnie jak zawsze.. Mężuś już wróci więc razem przygotowujemy siebie i dom do świąt. W tym roku byłam w domu na jakiś czas przed świętami więc mogłam zadbać o nastrój i dekoracje .

Stroik na drzwi oraz choineczkę zrobiła moja przyjaciółka, której serdecznie dziękuje :) 

DSC_5274na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5291na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5284na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5312na.jpg

 

 

 

 

 

DSC_5285na.jpg

 

 

 

A teraz życzenia.. :)

Moi drodzy życzę Wam mniej rozstań, mniej delegacji, więcej czasu razem. A jeśli te wasze życie wygląda tak jak nasze , że te delegacje i rozstania będą się pojawiać to życzę Wam siły i wytrwania w walce i dbaniu o Wasz związek. By problemy Was omijały, by każdy kolejny rok wiązał się z rozwojem, krokami poczynionymi w dobrym kierunku i zbliżał Was do wyznaczonego celu. Miłości i wyrozumiałości Wam życzę bo w małżeństwie szczególnie w tym delegacyjnym jest potrzebna duża ich ilość.

Dużo zdrowia, szczęścia, prawdziwie rodzinnego i radosnego okresu świąt oraz całego przyszłego roku.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nieprzewidywalność zdarzeń

niedziela, 15 grudnia 2013 21:56

Nie jest łatwo być żona męża na delegacji.. Nie jest łatwo być żona z mężem na delegacji..

Wiele razy poruszałam problemy i wymagania związane z takim życiem.

Dziś chciałam opisać jeden z ważniejszych w naszym życiu.

 

Nieprzewidywalność.

 

Tak. W naszym życiu nic nie można zaplanować.. Jeśli należycie do grupy małżeństw „normalnych” krajowych będzie to dla was abstrakcja co teraz napiszę.. Planujecie sobie wakacje z wyprzedzeniem.. wiecie dokładnie co będziecie robić za rok o tej porze.. za miesiąc.. My nie. To, że mój mąż ma kontrakt na jakiś czas w jakimś miejscu nie oznacza również pewności. Sytuacja potrafi się zmienić z dnia na dzień. Kontrakt mogą skrócić, przedłużyć lub zmienić miejsce.  Tak było nie raz. Tak było w przypadku przeniesienia do Hamburga. Z dnia na dzień praktycznie zmieniły się nasze plany i miejsce pobytu.

Brak możliwości planowania przyszłości i zmienność wydarzeń są strasznie stresujące i denerwujące. Rozumieją mnie wszystkie osoby, których mąż/żona zjechała do domu po dłuższym czasie i po paru dniach telefon i kolejny wyjazd zamiast rodzinnego czasu i odpoczynku..

Z całą szczerością mogę powiedzieć , ze nie wiem co będzie za pół roku. Mniej więcej znamy plan na przyszłe 2-3 miesiące. Mniej –więcej…

Bywają dni , że nie wiem co będzie za tydzień, a miesiąc wydaje się tak odległym terminem, że się nawet nie zastanawiam.

 

Da się z tym żyć. Jak ze wszystkim. Taki tryb życia jest nasza decyzją , i choć podyktowaną sytuacja ekonomiczną i gospodarczą, brakiem perspektyw to wciąż nasza decyzja do której nikt nas nie zmuszał.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Przypowieść książkowa

niedziela, 15 grudnia 2013 16:47

Chciałam Wam dziś opowiedzieć pewną anegdotę dotyczącą książek oraz podzielić się z Wami książkami które przeczytałam i są warte uwagi.

 

Najpierw anegdota...

 

Jakiś czas temu przyleciał z Anglii mój brat z przyszłą żoną (polką) , jej rodzice zaprosili nas na wieczorną herbatkę i pogawędkę. Zaproszenie było dla nas niespodziewane, ale szalenie przyjemne ogarnęłyśmy się z mamą szybko i pojechałyśmy Do rodziców Oli. Był tam także przyjaciel rodziny -gawędziarz, któremu wybitnie przypasowałam do rozmowy. Dużo się śmialiśmy i żartowaliśmy. w pewnym momencie rozmowa zeszła na poważniejsze sprawy-czytanie. Pochwaliłam się , ze również posiadam czytnik. I zadano mi pytanie co czytam, jaki jest mój ulubiony autor.. widownia skupiła na mnie uwagę.. A w mojej głowie pustka.. no jak Boga kocham nie przyszła mi na myśl żadna książka , którą czytałam, nie czytałam..widziałam w sklepie.. zająkiwałam się bardzo.. w końcu dodałam , że ja najwięcej czytam na wyjazdach a tam to lubię lekkie książki z literatury kobiecej..

 

rozmowa poszła innym torem i już do tego nie wracaliśmy.. ale jadąc do domu dręczyła mnie myśl poniesionej porażki..i wstydu.. gdyż zapewne każdy pomyślał , ze czytam harlequiny ..

Ta myśl i poczucie wstydu doprawdy nie dawały mi zasnąć..

 

Więc chciałam obwieścić, iż harlequinów nie czytam.. :) jeszcze :)

Literatura po którą sięgam nie jest może bardzo ambitna , ale to nie harleqiuny.. choć nic do nich nie mam :)

 

Książki , które czytałam i mogę polecić..

 

Kobiety dyktatorów 1 i 2 . Ducret Diane

Lubię taka odmianę historii.. tak zwana historia od kuchni.. :) Wielu poważnych dyktatorów od Hitlera począwszy.. Ich kobiety i ich życie prywatne.. w zaciszu domowym..lecz także życie zanim zostali dyktatorami i władcami.. Bardzo ciekawe opowiastki aczkolwiek czasem można się zgubić w chronologii zdarzeń..

Przeczytałam cześć dryga pierwsza przede mną..

 

"Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber

oraz druga część "Skrawki życia"

I tu muszę przyznać jestem zszokowana gdyż jest to wyd. mira by Harlequin.. cóż..:) jednak czytam Harlequiny :)

Ale do książki.. opowieść o mały sklepiku z włóczkami Jej właścicielce oraz klientkach.. ciepła bardzo kobieca książka o Paniach w różnym wieku o różnym statusie i o tym jak łączy ich nie tylko robienie na drutach ale z czasem prawdziwa przyjaźń..

 

"A właśnie , że tak "  Justyna Szymańska

Książka umieszczona w Polsce w naszych znanych nam realiach, stereotypach. Bardzo wesoła , optymistyczna książka o spełnianiu marzeń i o tym , ze nigdy nie jest na to za późno ! :)

 

 

"Tatami kontra krzesła " Tomański Rafał

Książka o Japonii, zwyczajach, obyczajach. Wiele spraw o Japonii i Japończykach może Was poważnie zszokować :) Polecam bez dwóch zdań ! Niektóre zagadnienie przybliżałam wam już na blogu, niektóre będą dla was totalna abstrakcją.. Polecam , by w przyjazny sposób poznać odległą kulturę..

 

Obecnie przegryzam się przez poradnik NLP. Słyszałam o tym wiele dobrego chcę przetestować  :)

 

Na półce czeka na mnie też Osho "potęga teraźniejszości " oraz "kreatywność ", ale potrzebuje się bardziej wyciszyć by owocnie przez nie przebrnąć..

 

Pozdrawiam Was..

Jeśli posiadacie jakieś ciekawe tytuły podzielcie się :)

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Babcine klimaty

poniedziałek, 02 grudnia 2013 17:51

W ciągu tych trzech tygodni znalazł się czas by pojechać do babci na weekend. Pogoda nie była za dobra, ja nie czułam się super , ale wybraliśmy się na spacer z Czarkiem i spotkaliśmy takie to osobniki :)

 

DSC_4758na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_4757na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_4739na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_4724na.jpg

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozłąka

niedziela, 01 grudnia 2013 16:20

 

Rozłąka jest stałym elementem naszego życia tak samo jak podróż, i choć staramy się, by pojawiała się najrzadziej i na jak najkrótsze okresy czasu to się pojawia..

Pojawiła się i teraz.. po raz drugi.. Mąż wrócił do domu na mały odpoczynek między kontraktami, trzytygodniowy mówiąc ściślej i znów pojechał w siną dal..

Te trzy tygodnie minęły nam jak zwykle szybko.. Ale mieliśmy czas i dla siebie i dla rodziny i dla znajomych..

 

Dlaczego dziś o rozłące.. może dlatego , że niedawno przyjechałam z lotniska, słońce zachodzi.. do domu wdziera się ciemność.. słychać tylko szum wentylacji i moje pociąganie nosem.. nie, nie płaczę.. tylko przeziębiona jestem.. Tylko albo aż.. Nieważne..

Nie płaczę, bo rozłąki i pożegnania wychodzą nam lepiej.. choć nie mówię bywają i takie kiedy ryczę pół drogi z lotniska nie widząc drogi.. lub szlocham do poduchy.. czy płaczę czy nie.. jest mi smutno.. i choć teraz rozstajemy się na jakieś trzy tygodnie to i tak mi smutno i przykro.. choć wiem , że zleci szybko.. to i tak mi smutno..

I choć do rozłąki można przywyknąć, to i tak nie jest nam łatwo.. Na pewno łatwiej niż innym bardziej „normalnym” małżeństwom, bo jesteśmy troszkę weteranami, ale to nie oznacza, ze nie tęsknimy i , że to wszystko to bułka z masłem.. Nauczyliśmy się sobie jakoś radzić..

 

Nie wiem jak inni sobie radzą z rozłąką ja wiem, że nie dałabym rady bez kotów.. jest się do kogo odezwać.. w łóżku bynajmniej nie mam pusto.. i przytulaków się ktoś domaga i towarzystwa.. i jest wesoło.. bo jak się gonią , czy „gadają” to kabaret murowany..

 

Poza doborowym towarzystwem ważne jest zajęcie.. więc je sobie  znajduję ..

I ograniczenie ciszy.. więc włączam radio..

I nastawienie .. więc włączam pozytywne myślenie..

Bo tęsknota też jest ważna w związku..

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz