Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Coś za coś..

piątek, 28 grudnia 2012 18:25

Moi drodzy , piszę już z domu..

Podróż minęła bez większych komplikacji.. nawet bez mniejszych.. na samoloty czekaliśmy mało.. Na najdłuższym locie z Osaki do Frankfurtu okazało się, że nie tylko nie ma miejsc koło okien ale dodatkowo nie ma 2 obok siebie! Nie byłam pocieszona ale trudno stwierdziliśmy , że damy rade.

W samolocie obok mnie koło okna okazał się siedzieć miły młody Niemiec , któremu pomagałam ulokować bagaż podręczny. Widząc , że siedzę osobno z mężem sam zapytał czy chcemy się zamienić. To było naprawdę miłe. Dziękowałam mu kilkakrotnie. Dzięki niemu nie tylko siedziałam przy oknie ale także z Czarkiem. Najzabawniejsza sytuacja z lotu to komunikat pilota

”Drodzy Państwo mówi pilot. Mamy nagłą sytuację. Znaleziono dentystyczne wyposażenie. Proszę by każdy z Państwa sprawdził czy ma swoje zęby.”

Stewardessa , która stała akurat koło nas nie mogła opanować śmiechu, jak reszta pasażerów z resztą : )Najprzyjemniejszą rzeczą lotu było patrzenie jak zachodzi i wschodzi słońce. Co ciekawe widziałam 2 wschody i 2 zachody piątkowego słońca : ) W Franku mieliśmy mało czasu , ale daliśmy spokojnie rade. Nawet na kawkę szybka był czas. I tak podroż minęła nawet przyjemnie, ale...

 

Zawsze jest jakieś ALE.. w samolocie siedzieliśmy blisko drzwi ewakuacyjnych i ogólnie było mi ciepło ale po nogach tak mi wiało , że nie pomogły skarpety, ocieplacze i koc.. Drapało mnie także w gardle, nie jakoś strasznie, ale czułam , że źle się dzieje.. W aucie jadąc do domu już mówiłam „Barrym Whitem” a później było już tylko gorzej z dnia na dzień.. I tak oto dzień przed wigilią późnym wieczorem wylądowałam u lekarza, który stwierdził , ze jeszcze nie ma tak źle – lek wykrztuśny , witaminy i tyle. Choć mówiłam ,że mam stan podgorączkowy. W nocy miałam 39 i nie chciała spaść. W 2 dzień świąt kolejna wizyta u lekarza i antybiotyk bo- zapalenie oskrzeli!

 

Mogę powiedzieć , że były to jedne z najgorszych moich Świąt Bożego Narodzenia. Kiedy moja mama z Czarkiem płakali ze śmiechu oglądając komedię ja w pokoju obok płakałam z bólu i bezsilności.. Dusiłam się , bolała mnie klatka piersiowa, głowa nie mówiąc o gardle, które bolało nawet od oddychania.. Straciłam głos .. i święta spędziłam półleżąc na kanapie.. Nie umiejąc się cieszyć z tego , że po 4 miesiącach jestem w domu.. że święta spędzamy w domu..

Tak zawsze jest.. coś za coś.. podróż minęła spokojnie , ale musiałam się rozchorować.. :(

 

Zdjęcia w podróży i świąt :

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kansai z góry.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Pożegnanie z Japonią..

środa, 19 grudnia 2012 7:29

Jako , że do wyjazdu zostały nam ponad 24 godziny, poszłam dziś na plażę pożegnać się.. Jakoś tak rytualnie chciałam ostatni raz spojrzeć w Japońskie morze wewnętrzne.

Japonia żegna Nas ładną pogodą , słońcem oraz silnym chłodnym wiatrem..

Walizki w połowie spakowane.. trzeba popakować wszystko i uprzątnąć mieszkanie.. jutro czeka mnie niezły młyn :)Mam nadzieję , że ta podróż będzie bez komplikacji i spokojnie i cało dotrzemy do domu na święta!

Jutro zaczynamy podróż od 2 pociągów do Osaki tam nocujemy i rano kolejką udajemy się na lotnisko Kansai skąd lecimy prostu do Frankfurtu we Franku tylko zmiana samolotu i do domu!

 

Jak przy podróży jesteśmy to chciałam Wam krótko opowiedzieć o lotnisku w Osace, bo jest ono bardzo ciekawe pod wieloma względami!

"Międzynarodowy port lotniczy Kansai

(jap. 関西国際空港 Kansai Kokusai Kūkō?, ang. Kansai International Airport) jest największym na świecie lotniskiem wzniesionym na sztucznej wyspie. Lotnisko Kansai leży 5 km od brzegów Honsiu, największej wyspy Japonii, 28 km od Kobe.

W całości leży na sztucznej wyspie. Z lądem łączy ją najdłuższy na świecie most dwukondygnacyjny (3,7 km). Lotnisko zostało oddane do użytku pasażerom 12 września 1994 roku po czterech latach prac.

Budynek lotniska Kansai ma 1700 metrów długości i jest jedną z najdłuższych budowli na świecie. Inżynierowie projektujący sztuczną wyspę i lotnisko korzystali z najnowocześniejszych technologii. Budynki wykonane ze stali i szkła mają bardzo nowoczesne kształty. Budynek terminalu jest narażony na często występujące tu tajfuny i trzęsienia ziemi. W ciągu pięciu lat osiadł o ponad 5 metrów. Prace nad budową drugiego terminalu i nowego pasa startowego zakończono w lipcu 2007 roku. Terminal oddano do użytku 2 sierpnia.

Jedną z przyczyn wybudowania lotniska właśnie na morzu jest brak dostatecznej ilości miejsca w pobliżu wielkich miast. Inną jest dążenie do odsunięcia hałaśliwych lotnisk od miejsc, gdzie mieszkają ludzie. Startujące samoloty wznoszą się nad morzem, dzięki czemu lotnisko może funkcjonować w dzień i w nocy nie przeszkadzając nikomu.

Zatoka Osaka, w której wybudowano wyspę, ma 20 metrów głębokości. Najpierw na dno morskie sypano piasek, potem pokruszone skały. Ciężar gruzu skalnego wyciskał wodę z dna morskiego, dzięki czemu można było ustawic na nim fundamenty. Aby ładunki piasku i gruzu trafiły na właściwe miejsce, pracę barek nadzorowano za pomocą komputerów i satelitów.

Na projekt lotniska rozpisano konkurs. Zwycięzcą został Renzo Piano, jeden z twórców Centrum Pompidou w Paryżu. Piano zdecydował się wybudować port lotniczy o długości 1700 metrów, w którym pasażerowie mogą swobodnie przemieszczać się od wejścia do czekającego na nich samolotu. Komputery nieustannie kontrolują 900 podpór, na których wspiera się cała budowla, korygując nieznacznie ich wysokość. " źródło

 

 

źródło

 

 

żródło

 

 

źródło

 

 

źródło

 

 

 

 

 

 

 I ostatnie spojrzenie w morze :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed Świętami pewnie już tu nie zajrzę, więc chciałam Wam złożyć serdeczne życzenia Zdrowych, Wesołych Świąt.. By te Święta były spokojne, przepełnione miłością i obecnością bliskich..

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Świąteczna iluminacja w Hiroshimie.

poniedziałek, 17 grudnia 2012 12:27

Odkryliśmy to w zeszłym roku, dzięku Japońskiej telewizji z której zrozumiałam tylko obraz czyli owe świetlne konstrukcje i "Hiroshima". Będąc w Hiroshimie poczekaliśmy, aż zajdzie słońce i postanowiliśmy poszukać owej wystawy. Jak weszliśmy na ulice na której są umieszczone świetlne kombinacje byliśmy w szoku.. Jak się to widzi po raz pierwszy na prawdę jest się oszołomionym.. ulica biegnie przez pół miasta a iluminacje znajdują się po 2 stronach drogi na trawie i jest ich mnóstwo. W tym roku wiele się powtórzyło, było też kilka nowości..

Iliminacja odbywa się co roku od 17 listopada do 3 stycznia od godziny 17.30 do 22.30 i jeśli ma się okazję polecam się wybrać do Hiroshimy i ją zobaczyć bo ma to swój urok , klimat i bardzo przyjemnie się spaceruje wokół tych światełek ;)

W zeszłym roku bateria mi siadła i robiłam zdjęcia telefonem, w tym roku się przygotowałam i zrobiłam dla Was kilka zdjęć :) Choć one nigdy nie oddadzą klimatu mam nadzieję ,że Wam się spodobają.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

My się zimy nie boimy..

czwartek, 13 grudnia 2012 13:31

My się zimy nie boimy..

My nie, ale Japończycy tak ; )

 

Pomimo, iż klimat w tej części Japonii jest lżejszy a zimy nie są zbyt mroźne, duża wilgotność powietrza oraz domy bez izolacji termicznej wpływają na to iż Japończycy zabezpieczają się przez zimnem na różne sposoby.

W Japonii można zaobserwować dwa sprzeczne zachowania: Hartowanie i Nadmierna ochrona.

Hartowanie obserwowałam już wielokrotnie, szczególnie hartowane są dzieci. -5’c na dworze a niemowlę niesione na rękach przez matkę otulone w chustę bez czapki.. 5’ mroźny wiatr a dziecko w wieku ok.5 lat w spódniczce bez rajstop (byłam w spodniach, kurtce i otulona ciepłym szalem i zamarzałam!), 10’c  dziecko w wieku ok.4 mies. w nosidełku w skarpetkach lub na boso bez czapki oczywiście : ) dzieci w środku zimy w krótkich spodenkach, dziewczęta w mundurkowych mini bez rajstop ale za to zamaskowane szalikiem tak, że widać tylko oczy i czubek głowy..

Nadmierna ochrona.

 W pociągach jest gorąco! Naprawdę bardzo gorąco..

 Japończycy mają dziwną manię nadmiernego używania klimatyzacji.. Gdy jest ciepło klimatyzacja ustawiona jest na minimum, gdy jest zimno na maksimum.. nie ma nic pomiędzy.. Dziwi mnie tylko, że „kartonowe domki” mają 10 cm ściany i jednoszynowe okna w aluminiowej ramie.. Do tego w naszym mieszkaniu na całą przestrzeń jest jedna klimatyzacja.. (4 pomieszczenia) , nie wiem jak żyją inni japończycy.. może mają więcej , może mają dodatkowe piecyki, ale jest naprawdę zimno.. ciągnie od okien, ścian i podłogi..

Stąd nie dziwi mnie cały asortyment , który wam pokaże..

 

Przepraszam z góry za jakość zdjęć.. większość to są zdjęcia z katalogów wysyłkowych, a cześć robiona telefonem. Głupio mi było biegać z aparatem po sklepie i robić zdjęcia slipkom : )

 

Bielizna: nazwa "majtki z golfem" nabiera nowego znaczenia :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Męskie kalesony nie muszą być nudne!

 

 

 

 

 

 

 

Wełniane majtałachy z golfem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ocieplacze na nogi. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką 3 par.

 

 

 

to nie są majtki wyszczuplające, ciekawi mnie po co ta kieszonka?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ocieplane stopy i  kolana.

 

 

 

biurko z podrzewaczem pod blatem.

 

 

 

nogi już nie zmarzną

 

 

 

 

 

 

 

stolik z podgrzewaniem pod blatem-super sprawa-przetestowane

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak ktoś nie ma podgrewanej deski (czyt.my) to musi sobie radzić półśrodkami (czyt.my) W toaletach nie ma grzejników a są one umieszczone zawsze przy zewnętrznej ścianie budynku więc w zimę jest w nich baaardzo zimno!

 

 

 

nakrycia głowy:

Najnowszy krzyk mody w Japonii to czapka z uszami !

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

By było cieplej:

 

 

 

 

Wersje dla dzieci i dorosłych. Na ulicach Japonii można spotkać dziewczęta/kobiety w takich strojach.

 

 

 

Podomkowe kimono z kołdry :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spódnica z kołderki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mój całkowity faworyt !!

 

 

 

 

 

 

 

Męskie kurtki „Japan high technology „ . Są bardzo cienkie i lekkie. Podobno grzeją.. nie wiem ale błyszczą jak psu..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Męski pluszowy sweter..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spodnie bynajmniej nie ciążowe. Ale chronią przez zimnem niemal do szyi  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To mi się kojarzy z takimi dmuchanymi sumo   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Podsumowanie Japonii.

wtorek, 11 grudnia 2012 7:17

 

Do posłuchania podczas czytania..

 

 

10 dni.. Tyle tylko zostało by nacieszyć się Japonią.. Czy zrobiłam wszystko co chciałam zrobić.. nie.. czy zwiedziłam wszystko co chciałam zwiedzić.. nie.. Ale czy to źle? Zawsze będę miała niedosyt i chęć przyjazdu po raz kolejny.. w nowe miejsca..

 

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o wyjeździe do Japonii jakieś 1.5 -2 lat temu byłam wystraszona, zniechęcona.. Bałam się nowego.. bałam się podróży.. bałam się, że nie będę miała co jeść, że się nie dogadam.. itd. Itd..

Prawda okazała się inna..

Japończycy nie są aż tak zamknięci jak mówią stereotypy.. Da się znaleźć coś do jedzenia nawet dla mnie.. nowe okazało się na początku obce.. inne niż się spodziewałam.. byłam zawiedziona.. byłam strasznie zawiedziona , że Japonia nie jest tą Japonią z filmów.. Potrzeba czasu , by poznać Japonię i ją zrozumieć.. potrzeba wysiłku.. bo Japonia jak się okazuje nie jest taka oczywista..

 

Myślę, że przydał mi się ten drugi wyjazd, by poznać Japonię głębiej.. inaczej.. na nowo.. z przetworzoną wiedzą i obrazem prawdziwej Japonii.. Ten wyjazd był mniej turystyczny dla nas.. nie zwiedzaliśmy tak dużo.. Ale jeździliśmy i poznawaliśmy nowe miejsca.. lub te poznane oglądaliśmy na nowo.. Teraz czuję się tu swobodniej.. Za pierwszym razem.. wiele ludzi zwracało na mnie uwagę.. a i ja zwracałam uwagę na to jak na mnie patrzą.. czułam się „inna” . Teraz czuję się jedną z nich.. czuję , że mieszam się w tłum.. oczywiście tak nie jest naprawdę, bo my „biali” rzucamy się tu w oczy jak nic .. tak jak wśród tłumu białych twarzy , jedna czarna będzie razić w oczy tak my tu razimy : )

Ale nie ma w tym żadnego rasizmu, myślę, że to większa ciekawość niż cokolwiek innego..

 

Jeśli ktoś twierdzi , że Japonia nie jest warta odwiedzenia, to znaczy , że za mało o niej wie.. albo za mało Ją poznał.. to znaczy , że patrzy na nią tylko przez pryzmat zabytków i inności.. innej kultury.. oczekuje rzucenia na kolana jak ja.. ale Japonia nie jest taka oczywista.. ta inność nie rzuca się w oczy od razu po wysiądnięciu z samolotu.. tą kulturę trzeba poznać.. zagłębić się.. nie tylko odhaczać na liście zwiedzone miejsca.. tylko spędzić czas na obserwacji, na poznawaniu.. dać sobie trochę czasu na miłość i zauroczenie tym miejscem i tymi ludźmi.. którzy czasem denerwują nachalną wdzięcznością i uprzejmością.. których zachowania są jakże różne od naszych.. Japonia jest warta odwiedzania zawsze.. ale nie w zorganizowanej objazdowej wycieczce.. bo co prawda zwiedzicie wszystko co trzeba, ale nie poczujecie klimatu.. Japonia jest warta zamieszkania na jakiś czas.. miesiąc.. dwa.. z czasem na zwiedzanie i z czasem na poznanie.. wolne ..nienachalne.. Potrzeba tego czasu, by odciąć się od stereotypów.. by umieć rozróżnić pewne rzeczy.. by móc odepchnąć własną kulturę i patrzeć czyściej..nie poprzez pryzmat naszej  kultury, obiektywniej..

To nie jest takie proste.. bo nawet ja socjolog miałam z tym początkowo problem.. Ale tylko taka podróż będzie owocować.. sprawi, że umysł się otworzy – będzie obserwować i chłonąć.. uczyć się..

Powiedziałabym też, że mieszkanie z dala od turystycznych miejscowości dużo daje.. w turystycznych miejscowościach więcej osób mówi po angielsku.. sklepy są lepiej wyposażone.. jest więcej nie-japońskich restauracji.. A to sprawia , że idziemy na łatwiznę.. i nasz mózg nie chce poznawać, uczyć się..

Japonia jest warta poznania.. nie tylko zwiedzenia i zobaczenia zabytków..

 

Stereotypy..

Zanim przyjechałam do Japonii miałam pełna głowę obrazów jak wygląda Japonia.. Ale czy to się sprawdziło?

- "Japończycy są zamknięci, unikają kontaktu. "– Unikają cielesnego kontaktu, tak, bo nie są go nauczeni.. Ale wiedzą o tym , że my podajemy sobie dłonie więc nie robią z tego problemu. Jeśli chodzi o kontakt-kontakt to wiele razy ktoś mnie zaczepiał na mieście, żeby sobie pogadać : ) Ludzie na ulicy mówią dzień dobry i się uśmiechają..

- "W Japonii nie ma co jeść.. jest tylko sushi , ryż i owoce morza.. "Sushi wg. Nas główna potrawa Japończyków z tego co zauważyłam nie jest najbardziej popularną restauracją/potrawą. Najbardziej popularne są tzw. Nudle czyli gruby makaron w różnych postaciach i tempura (różne rzeczy w cieście naleśnikowym smażone na głębokim tłuszczu). Równie często można spotkać restauracje amerykańskie i włoskie.. W sklepach da się kupić część „naszych” produktów, trzeba tylko wyostrzyć zmysły i być dobrym poszukiwaczem.

-"Na ulicy chodzą kobiety w kimonach. "Niby wiedziałam , że nie, ale byłam rozczarowana, że ich nie ma..  w moim małym mieście spotkałam ze 3 kobiety w kimonach.. w Hiroszimie zawsze się jakaś przewinie.. w Kioto jest ich więcej.. Ale spotkanie kobiety w kimonie to rarytas i trzeba się nim cieszyć..

- Japońskie budowle.. Przyjeżdżając to myślałam , że będzie tu „japońsko” choć w ogóle nie wiedziałam co to znaczy.. miało być inaczej.. tak ,że architektura mnie powali.. będę się zachwycać.. achh ochh echh.. architektura jest rzeczywiście inna ale na pierwszy rzut oka można pomyśleć , że jest się gdziekolwiek.. i tutaj tak samo trzeba wychwytywać elementy.. bramki, płoty, bonsai..

-Technologia.. Japońska technologia.. O tym to krążą legendy.. o tym jak to w Japonii jest tanio i jak zaawansowana technologia.. mogłabym o tym pisać wieki i nie wiem czy ktoś mi uwierzy , ale po 1. nie jest tanio. Byliśmy zmuszeni kupić dysk, jakieś kabelki i przeszliśmy po sklepie.. Nie jest tanio.. za dysk zapłaciliśmy dużo więcej niż w PL. No i większość produktów nie dość , że taka sama lub podobna , ale i droższa.. 

-Pociągi. Oczywiście myślałam , że wszystkie pociągi w Japonii są piękne i szybkie. Nie wiedziałam , że tylko shinkanseny (expresy). Lokalne linie są podobne do naszych , tyle , że czyste i nie zdewastowane.

-"Japończycy przestrzegają prawa". Myślałam ,że muszę bardzo uważać, żeby przestrzegać wszelkich reguł , które znam bynajmniej..  Jak się okazało Japończycy nie zawsze przestrzegają tak uważnie prawa : ) szczególnie jeśli chodzi o prawo drogowe.. Jazda na czerwonym, przekraczanie ciągłej to codzienność.

-Czystość. Myślałam , że w Japonii jest czyściutko.. że nie ma śmieci na ulicach, plaży czy w lesie.. W lesie jest tak samo brudno jak u nas, na plaży poza sezonem też się walają śmieci.. na ulicy powiedzmy , że czystość utrzymana, ale nie ma ani jednego kosza jak miasto długie i szerokie. Są tylko kosze przy sklepach i automatach do kawy a i tak nie zawsze.. Więc trzeba się uzbroić w reklamówkę i cierpliwość i zazwyczaj donieść śmieci do domu..

-Szczupłość. Byłam pewna, że japończycy są mali i chudzi. I że Cezar to się może wpasuje ale ja to będę jak słonica w stadzie gazeli. Jak się okazało niespecjalnie wyróżniam się w tłumie, co więcej spotykam osoby 2-3 razy takie jak ja.. Co prawda jest gorzej kupić ubrania, bo wiele sklepów ma uniwersalny rozmiar M , na gumce ; ) Ale ja kupiłam sobie kilka ciuchów i wcale nie było to takie trudne ;) 

 

 

Czego się nauczyłam?

Po pierwsze dociekliwości : ) Wystarczą jedne zakupy w sklepie by zrozumieć, że bez dociekliwości nie znajdzie się połowy produktów. Trzeba wyostrzyć wszelkie zmysły.

Nauczyłam się patrzeć obiektywniej. Nie przez pryzmat mojej własnej kultury. Niby to wiedziałam, niby się tego uczyłam, ale to tutaj w praktyce sprawdziłam i przetestowałam. Uciszyłam to wszystko co wiem i wydaje mi się normalne i starałam się nauczyć tego co tutaj jest normalne. Starałam się nie myśleć o tym , że to co nasze, to co wiem i znam jest najlepsze. Myślę, że tylko dzięki temu albo w największej zasłudze dzięki temu poprzez podróże stajemy się innymi ludźmi. Lepszymi. Mądrzejszymi. Mogą być ludzie , którzy zwiedzili pół świata, ale oprócz zwiedzonych zabytków i tego co widzieli nie mają nic..

Bo zobaczyć to nie znaczy widzieć, bo słuchać to nie znaczy słyszeć, bo dowiedzieć się to nie znaczy wiedzieć.

 

Nauczyłam się słuchać nie tylko uszami, ale także oczami, węchem.. Kiedy się nie zna języka używa się wszystkich zmysłów. Jeśli chodzi o język angielski to cofnęłam się do poziomu podstawówki. Jeśli chodzi o język wszechświata i język międzyludzki to wiele się nauczyłam.. Nauczyłam się co najważniejsze z niego korzystać. Wiedzieć go, słyszeć, rozpoznać.

 

 

Co wzięłabym do Polski?

- Świeże jedzenie na wynos.

Tutaj panuje kultura jedzenia ze sklepu. Jedzenie jest świeże, przygotowywane codziennie i jest duży wybór. Idąc do 7/11 mogę wybrać którąś sałatkę, jakiś makaron, ryż, sushi, bułkę , kanapkę, ciastko, frytki, mięsko i wiele wiele innych. Do tego panie mogą podgrzać twoje jedzenie. Gdziekolwiek nie jesteśmy możemy kupić sobie sałatkę i zjeść na ławce.

-Automaty.

Kocham je! W całym mieście jest och mnóstwo. Kiedykolwiek i gdziekolwiek nie zechciałoby ci się pić to na pewno automat tak będzie. Raz nam się zdarzyło, że nie było automatu przy ławkach w parku. W automatach są puszki i butelki z ciepłą kawą i herbatą oraz zimne napoje. Puszki są z grubego metalu więc w zimne dni można sobie nimi ogrzać ręce ; )

- Uprzejmość.

Szczególnie ta w sklepach. Kiedy panie się uśmiechają, kłaniają, są chętne do pomocy.

Jak tylko przyjeżdżamy do kraju mamy zderzenie z rzeczywistością. Pierwsza wizyta w sklepie i panie niezadowolone z życia i z pracy, rzucają Ci resztę.

Ja zauważyłam taka zasadę w Japonii- cokolwiek robisz rób to z sercem i zaangażowaniem. Nie ważne czy zamiatasz ulice, sprzedajesz w sklepie, czy jesteś prezesem. Oni wkładają całe serce w to co robią, starają się. Obecnie w PL jest ciężko o pracę, dlaczego więc ludzie nie szanują i nie cieszą się z tej którą mają ? Płaca niska? W jp ekspedientka w sklepie zarabia bardzo mało, ale czy przez jest niemiła? Poza tym lepiej mieć prace za małe pieniądze niż nie mieć jej wcale.

-Mentalność starszych ludzi.

Babcie , które ledwo chodzą wskakują na rower i jadą do sklepu.. powoli, swoim tempem ale jadą. Z balkonikiem , ale idzie. Do tego są naprawdę pogodni. Wiele razy spotkałam starszych ludzi , którzy się do mnie uśmiechali tak po prostu. Codziennie widuję i spotykałam wieczorami starszych ludzi , którzy spacerują. Aktywność fizyczna jest dla nich ważna, by do najpóźniejszych lat radzić sobie samemu. Zakładają odblaski, biorą latarkę w dłoń i idą przed siebie na marsz lub spacer. W pracy na początku maja gimnastykę.

-Bezpieczeństwo.

Nie ważne o której godzinie wyjdę z domu czuję się tu bezpiecznie. Nic się tu nie dzieje. Jest spokojnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miło spędziłam tu czas.. ale pora wracać do domu.. Wszędzie dobrze , ale w domu najlepiej.. szczególnie w święta :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnie Święta Bożego narodzenia spędziliśmy w Japonii więc tymbardziej cieszę się na święta w domu..

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz