Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 137 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Kobieta w Japonii cz.3 - Japońska kura domowa

czwartek, 25 października 2012 14:55

Dziś chciałabym opisać życie Japonek jako żon i matek. Swoją wiedzę posiadam z artykułów oraz obserwacji. Mieszkam w mniejszej miejscowości w Japonii tak więc moje doświadczenia i obserwacje mogą się różnić od tych z Tokio czy innych wielkich miast.

Chciałabym napisać Wam coś czego dowiedziałabym się sama, ale nie jest to takie proste. Japończycy choć są otwarci bardziej niż myślałam, to niestety nie do tego stopnia bym mogła porozmawiać na tematy domowe. Poza tym nie mówią dobrze po angielsku. Nie spotkałam jeszcze nikogo z kim mogłabym swobodnie porozmawiać. Ludzie mówią mi dzień dobry, czasem zaczepiają i pytają skąd jestem itd. Ale są to krótkie pogawędki i zazwyczaj nie spotykam tych samych ludzi ponownie. Łatwiej jest gdy się z kimś pracuje, lub mówi po japońsku .. mój mąż czasem rozmawia z kolegami Japończykami (po angielsku rzecz jasna) ale są wylewni po większej dawce alkoholu : )  a  i tak nie za dużo się dowiedzieliśmy. Trudno. Skorzystam z wiedzy innych : )

Przed ślubem..

 Okres małżeństw aranżowanych przechodzi do historii. Dziś 1/10 małżeństw pochodzi z rąk swatów. Większość Japończyków radzi sobie w tej kwestii samotnie. W dużej mierze spowodowane jest to erą komputerów, portali randkowych , czatów i innych sposobów na zapoznanie nowej osoby. Japończycy, choć są bardziej otwarci niż kiedyś, to wciąż mają pewne problemy z okazywaniem uczuć i wylewnością. 

Tradycyjne oświadczyny brzmią: "Pragnę, abyś gotowała dla mnie zupę miso do końca mojego życia". Lecz, jak możecie się domyślić, coraz więcej Japonek wacha się po takich oświadczynach.. Sama bym nie skakała z radości gdyby mój mąż zaproponował mi gotowanie i służenie do końca życia..

 

Ślub.

„Kiedy 1 grudnia 2003 publiczna telewizja NHK podała wiadomość na temat zaślubin Ryoko Tamura, zwanej popularnie Yawarachan, zdobywczyni złotego medalu w zawodach w judo podczas Olimpiady w Sydney, na ekranie widniał napis "Yawarachan-ga nyuseki" czyli "Yawarachan wchodzi do rejestru". W Japonii kobieta nie wchodzi bowiem w związek małżeński na równych prawach z mężczyzną, tylko jest wypisywana z rejestru ojca i wchodzi do rejestru rodzinnego męża. Związek małżeński jest innymi słowy przejściem kobiety z rejestru jednego mężczyzny, który jest głową rodziny, do rejestru innego mężczyzny, który staje się tym samym głową jej rodziny. Po wyjściu z urzędu miejskiego, Tamura powiedziała, że poczuła się żoną kiedy wpisała swoje nazwisko w rubryce „żona” w formularzu o wpisie do rejestru męża. Po wyjściu z urzędu mąż Tamury, jak przystało na pana domu, pewnie kroczył przodem nie patrząc na boki, a Yawarachan dreptała za nim kłaniając się wszystkim pozdrawiającym ją wielbicielom” link

 

To brzmi może drastycznie i stronniczo, więc krótko i sucho o tym jak wygląda  ślub w Japonii..Z punktu prawnego rzeczywiście jest to złożenie papierów w urzędzie i nie potrzeba do tego nawet obecności mężczyzny.

„Faktyczne zawarcie małżeństwa (…) w Japonii polega na podpisaniu odpowiednich papierków w urzędzie. Wypada nie zapraszać nikogo, nie jest wymagana obecność świadków, mało tego, do urzędu może się stawić sama panna młoda. Okienko w przedsionku urzędu miejskiego jest czynne całą dobę. Przed nami w tej samej kolejce może znaleźć się osoba biorąca rozwód. W skład obowiązkowego kompletu papierów wchodzą od strony obywatela Japonii: koseki-tohon (wypis z rodowodu), a ze strony cudzoziemca – przetłumaczone zaświadczenie o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego i ważny paszport. Wypełnić można w domu, do tego podpisy dwóch świadków, pieczątki i można zanieść. Prawdą jest, że można wyjść za mąż w Tokio nie przyjeżdżając nigdy do Japonii. Pani w okienku sprawdza pobieżnie dokumenty ziewając, a na drugi dzień urzędnik oddzwania na komórkę w celu uzupełnienia dodatkowych informacji i gotowe. Taka uroczystość w kaplicy czy w chramie nie ma żadnego znaczenia prawnego. Organizowana jest prawdopodobnie z chęci uczczenia tego faktu z rodziną, znajomymi i pracodawcami.” Link

O samym wydarzeniu napiszę innym razem bo jest to ciekawy temat ale rozległy.

Kobieta po ślubie zazwyczaj przejmuje nazwisko męża.

 „Kobiety w Japonii nie mają prawa do zachowania swojego nazwiska po zamążpójściu. Propozycja zezwolenia na zachowanie nazwiska panieńskiego była składana kilka razy w parlamencie, ale zawsze spotykała się ze sprzeciwem dominujących w parlamencie konserwatywnych polityków z rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej, którzy argumentowali że zachowanie nazwiska panieńskiego kobiety przyczyni się do wzrostu liczby rozwodów” link

„Gdy w rodzinie jest tylko jedna  córka, nie ma męskich potomków i istnieje możliwość wyginięcia nazwiska, mąż córki przyjmuje nazwisko żony. Ma to miejsce szczególnie w japońskich keiretsu i zaibatsu, japońskim biznesie. Posiadanie podwójnego nazwiska jest zakazane przez japońskie prawo.” link

 

Podsumowując kobieta zazwyczaj przyjmuje nazwisko męża, a w nielicznych przypadkach mąż nazwisko żony, lecz posiadanie podwójnego nazwiska jest zakazane.

 

Ale dla mnie dziś ważne jest co dzieje się po ślubie..Praca.

 Tak jak wspominałam w poprzednich artykułach kobieta wychodząc za mąż i decydując się na macierzyństwo, musi się liczyć z tym iż nie będzie pracować. Sytuacja co prawda się zmieniania, ale..

„W praktyce wygląda to bardzo często tak, że współczesna kobieta japońska pracuje przez 2-8 lat, do momentu wyjścia za mąż. Okres czasu pracy kobiet wzrasta stale od 1960 roku z 4 lat do 8 lat i często zatrudnia się kobiety ze względu na pochodzenie i powiązanie rodzinne. Takie działania odstraszają wiele zdolnych kobiet, które nie wierzą, że firmy mogą liczyć na ich wykształcenie, umiejętności i wiedzę. Zazwyczaj kobieta (nawet po studiach) otrzymuje stanowisko na niższej pozycji, bez możliwości zmiany wydziału. Wykonuje pracę asystenki-sekretarki i obarczana jest nieskomplikowanymi pracami typu: parzenie kawy, robienie kopii dokumentów i przygotowywania sal konferencyjnych. Kobiety na tych stanowiskach nie mają takich samych szans na karierę jak mężczyźni z takim samym wykształceniem, a ich pensje są niższe od pensji mężczyzn z takim samym wykształceniem, choć wraz z przepracowanymi latami wzrastają.”

„Widać też wzrost liczby kobiet na stanowiskach kierowniczych, choć stanowią one tylko 9% i zajmują zwykle niższe stanowiska kierownicze. Na najwyższych kierowniczych stanowiskach (bucho-szef działu) w firmach powyżej 100 pracowników jest tylko 1% kobiet.”

Druga strona medalu (wciąż przeważająca) to kobiety nie pracujące zawodowo, a tylko zajmujące się domem. Choć młodsze pokolenie bardziej wspiera kobiety kontynuujące pracę po urodzeniu dziecka, to młode pracujące matki wciąż spotykają się z potępieniem sąsiadów, przyjaciół, a nawet własnej rodziny. Wciąż nie jest mile wdziane zostawianie dzieci w żłobkach i przedszkolach, a kobieta, która zostawia dzieci pod opieką obcych (choć wykwalifikowanych) osób naraża się na niepochlebne komentarze i opinię "wyrodnej matki".” Link

Co to za wybór jak wyboru brak.. Mój mąż rozmawiał z koleżanką w pracy, co prawda Chinką , ale mieszkającą w Japonii i posługującą się językiem.. Powiedziała ona , ze japońscy chłopcy chcieliby, by kobieta i pracowała i zajmowała się domem.. Czyli ma się cieszyć możliwością pracy którą daje jej mąż ale obowiązki pozostają bez zmian.. SUPER !

 

Dodatkowo owy wybór i większe możliwości (możliwość znalezienia pracy w firmie zagranicznej, większe otwarcie społeczeństwa na pracę kobiet itd) są powodem większych obaw Japonek oraz sprawia, że nie umieją one odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie potrafią podjąć decyzji same , bo przez całe życie ktoś decydował za nie, a według tradycji ich życie i droga były z góry wyznaczone. Praca kobiet i ich większa wolność spowodowały także spadek  ich autorytetu w domu i pewności siebie kobiet w tej kwestii oraz zachwiało umiejętność rozmieszczenia władzy rodzicielskiej. Owa wolność wpływa na młodych ludzi , którzy jeszcze bardziej boją się dorosnąć. Gdyż w każdej kwestii muszą radzić sobie sami a nie są na to gotowi i tak coraz więcej młodych ludzi zapada na hikikomori - Rodzaj depresji, syndrom skrajnego wycofania społecznego. źródło

 

Mieszkanie po ślubie

„Młoda para po ślubie, w zależności od swojego statusu w rodzinie, może zamieszkać samodzielnie albo z rodzicami. Dawna tradycja japońska składała opiekę nad rodzicami na barkach najstarszego syna, zaś w praktyce na jego żonę. Dla rodziców dziewczynek korzystniejsze więc było wydanie którejś córki za mąż za młodszego syna, żeby mógł wejść do rodziny, a córka mogła zostać w domu. Obecnie model domu dwupokoleniowego z parterem dla seniorów, a piętrem dla młodych jest uważany za najlepsze rozwiązanie, choć relokacje związane z pracą zaburzyły te dawne zwyczaje” link

 

W Japonii z reguły je się na mieście więc takie młode małżeństwo żyje sobie całkiem nieźle.

I przychodzi TEN czas.. Mężczyzna pojmuje kobietę za żonę właśnie z tego powodu.. A i kobieta wychodzi za mąż z właśnie tego powodu..DZIECI..

 

„W tradycji japońskiej kobieta staje się prawdziwą kobietą i osiąga pełnię jestestwa (ichininmae) dopiero przez ciążę i macierzyństwo. Ono jednak równocześnie ją wyzwala i ogranicza; stawia na piedestale, ale i narzuca ściśle określoną rolę: rolę postaci centralnej w domu, lecz przezroczystej poza domem. „ link

 

Japońska kura domowa..  Po takim obszernym wstępnie dochodzimy do punktu programu.. Jak wspominałam kobieta, zachodząc w ciąże rezygnuje z pracy, lub praca rezygnuje z niej.. jak kto woli.Ale powoli..

Ciąża.

Ciąża w Japonii trwa 10 miesięcy , ale tylko dlatego , że liczą ję według miesięcy księżycowych.

„Kobiety w ciąży są bardzo pilnowane przez personel medyczny, żeby nadmiernie nie utyły. Dopuszcza się  9 dodatkowych kilogramów, więc japońska mama nie folguje swoim zachciankom. Niektóre położne są tak groźne i narzucają tak drakońską dietę, że doprowadzają ciężarne do płaczu, o który w tym stanie oczywiście nietrudno.
   Przyszłe mamy są narażone na ciągłe poklepywanie po rosnącym brzuchu przez wszystkich znajomych, a często i przez obcych ludzi, bo to ponoć przynosi szczęście. Kobiety przyjmują to ze stoickim spokojem, akceptując fakt, że ich brzuchy stały się na jakiś czas własnością publiczną. Ciężarne Japonki to wdzięczny widok, bo z natury filigranowe, wyglądają jakby połknęły piłkę; nie chowają brzuchów, ale też ich nie eksponują. Nie ma tu bowiem zwyczaju pokazywania pępków ani pleców pomiędzy pasem a przedziałkiem, i takiej mody w Japonii jeszcze nie było. Ubrania ciążowe przeważnie nie przypominają wcale ubrań ciążowych, tylko normalne ubrania w rozmiarze XL, a ich wybór jest dość spory.” link

Widuję kobiety w ciąży , czasem trzeba się mocno przyjrzeć , bo rzeczywiście chowają brzuchy pod warstwami ubrań i generalnie nie obnoszą się z ciążą.

-Aborcja jest legalna z powodów medycznych oraz społecznych.

 

Zaraz na początku ciąży, po wizycie u ginekologa oraz otrzymaniu odpowiedniego zaświadczenia, kobieta udaje się do urzędu miasta, żeby zarejestrować ciążę. Dostaje książeczkę, w której będzie historia jej ciąży, historia porodu, a następnie raport o stanie zdrowia dziecka do 6 roku życia, a zarazem wykaz szczepień i badań okresowych. Otrzymuje też mnóstwo informatorów dotyczących ciąży i opieki nad niemowlęciem oraz wykaz różnych pomocowych instytucji i zajęć. Kobieta przez cały okres ciąży pozostaje pod kontrolą wybranego przez siebie lekarza. Grafik wizyt i zestaw badań (np. test na różyczkę, toksoplasmozę, HIV i inne) nie różni się zbytnio od tego w Polsce.” Link

Ciąża w Japonii nie  jest objęta ubezpieczeniem, więc każda wizyta oraz poród są płacone 100% z kieszeni przyszłych rodziców.  W Japonii poród odbywa się naturalnie jeśli nie ma medycznych przesłanek o zagrożeniu dla dziecka lub matki. Niedopuszczalne jest poproszenie o cesarskie cięcie. Kobiety rodzą bez znieczulenia , gdyż uważa się , że rodzi to więź miedzy nią a dzieckiem. I „niehonorowo „ jest poprosić o znieczulenie. Inaczej sprawa wygląda z cięciem cesarskim, które, jeśli jest wykonane ze wskazania lekarza, podlega ubezpieczeniu i tylko 20 % kosztów pokrywa pacjentka (co i tak znacznie przekracza koszty porodu naturalnego). link

Gdy dziecko jest na świecie dziadkowie , rodzina i znajomi dają dziecku pieniądze w prezencie. Powiadomieni o ciąży dużo wcześniej mieli czas by nazbierać odpowiednią kwotę. Kwota nie jest uzgodniona odgórnie, ale każdy i tak wie ile powinien dać.

Zaraz po porodzie , jeszcze w szpitalu, kobietom podawana jest wystawna kolacja. Usługują im kelnerzy w frakach a do posiłku przygrywa muzyka. Przynajmniej tyle przyjemności : )

„Kobiety, które dopiero co urodziły łatwo rozpoznać po charakterystycznej postawie, oraz po tym, że kierują swoje kroki wpierw do stosu  podkładek na krzesło w kształcie pączka z dziurką. W czasie kolacji przy stojącym w kącie fortepianie zasiada pianista i umila świeżo upieczonym mamom posiłek. Widok ten jest mocno surrealistyczny – białe obrusy, zielona herbata, różowe lub żółte koszule nocne, pojedynczo porozsadzane przy stołach zamyślone kobiety i sączące się w uszy etiudy Szopena... Na 2-3 dni przed końcem "turnusu" fundowana jest rodzicom oraz starszemu rodzeństwu uroczysta kolacja przy świecach na cześć nowych członków rodziny.” Link

Kobieta wychodzi ze szpitala po około 5-6 dniach i w ten czas, na około miesiąc wprowadza się do niej matka lub teściowa. Jeśli małżeństwo mieszka daleko od rodziców to kobieta przeprowadza się z dzieckiem do matki a ta pomaga jej w zajmowaniu się dzieckiem i dojściu do siebie po porodzie.

 

Matka, dostając wypis, dostaje też terminy wizyt kontrolnych o których nie może zapomnieć. Na każdej z wizyt musi wypełnić ankietę - 60 pytań odnośnie rozwoju dziecka. Jeśli coś jest nie tak dostaje skierowanie do specjalisty. Odpłatność za wizyty to 30% ale za to lekarstwa są bezpłatne o ile dochody na członka rodziny nie są zawrotnie wysokie.

 

Wychowanie dzieci.

Japonia posiada ujemny przyrost naturalny co mnie bardzo dziwi gdyż ilekroć widzę rodzinę z dziećmi to jest to grupka 3-4 dzieciaków. Liczba 4 nie jest liczbą szczęśliwą więc Japończycy nie chcą być rodziną 2+2.  Patrząc na taki model rodziny myślę, że kobieta nie ma nawet czasu na powrót do pracy . Poza tym , żeby dziecko dostało się do żłobka państwowego matka musi pracować lub się uczyć, a nie będzie póki dziećmi się ktoś nie zajmie. Żłobki prywatne są drogie i mniemam , że w porównaniu z kobiecą wypłatą marnie wychodzi bilans. Do tego cała presja społeczna. Kobieta może troszkę „odpocząć” dopiero gdy dziecko skończy 3 lata, bo wtedy może je zapisać do przedszkola. Nie jest to obowiązkowe , ale wskazane, by dziecko nauczyło się rygoru a także współdziałania z grupą. I tutaj owo uwolnienie również ma 2 strony medalu. Matka owszem, ma chwilę dla siebie w domu, ale ma również obowiązki i jest sprawdzana przez opiekunów z przedszkola. W domu musi poświęcać dziecku czas i pomóc mu przyswoić nowe rzeczy. W obowiązku matki jest także przygotowanie śniadania do przedszkola. Nie jest to byle jakie śniadanie. Nazywa się to obento. I można by t nazwać artystyczną wariacją na temat śniadania. Matki prześcigają się w „produkcji” pięknych śniadań ułożonych w zwierzątka, postacie z bajek i inne rzeczy które tylko przyjdą do głowy. Istnieją specjalne książki instruktażowe do tego.

 

Co jeszcze czeka matkę przedszkolaka :

„W zależności od instytucji, próby ingerencji personelu przedszkolnego w życie dzieci, również to prywatne i domowe, mogą się bardzo różnić. W pewnym renomowanym przedszkolu nauczyciele instruują matki, jakie zabawy i posiłki uważają za dozwolone, zabraniają kupowania określonych zabawek lub oglądania telewizji. Co ciekawe, większość rodziców akceptuje te uwagi i stosuje się do nich, wierząc że przyniesie to wymierne korzyści w rozwoju ich dzieci. W niektórych  przedszkolach wymaga się od matek dużego zaangażowania w organizowane zajęcia. Nie tylko często organizowane są różne spotkania, ale mamy dostają zadania domowe, jak na przykład szycie (według odpowiedniej formy) fartuszków czy strojów na festiwale. Jeśli mama nie umie lub nie lubi szyć, musi dyskretnie zlecić to komuś innemu” link

 

I nie kończy się na przedszkolu oczywiście. Do szkoły co prawda mama nie przygotowuje już dziecku obento , ale musi dbać o to, by miało ono odpowiednie stopnie, dopilnować nauki. Bo nauka w Japonii to kwestia nadrzędna i to właśnie owa „dobra matka” musi zadbać by dziecko dobrze wypadło w egzaminach. Załatwić dodatkowe lekcje, rozrywki.. I tak aż do studiów : )

 

 Niska pozycja

Kobieta wychowuje tutaj dzieci samotnie czy mężczyzna tego chce czy nie. Mężczyźni naprawdę długo tu pracują. Taki jest kult (z wiedzy od męża powiedziałabym –pracuj długo niekoniecznie ciężko). Po pracy często wychodzą z kolegami na sake i coś zjeść. I taki małżonek wraca do domu późnym wieczorem lub nocą. Zostają weekendy, choć czasem i w weekendy małżonek pracuje.

Kobieta dba nie tylko o dzieci ale także o dom. O to by mąż miał wyprane i wyprasowane ubranie do pracy (zazwyczaj uniform). Kobieta jest pod ciągłą presją. Bo to na niej spoczywa wszelka odpowiedzialność za całe zło na świecie..

 

 

Ale może powiedzmy o niskiej pozycji kobiety.. o tym , że kobieta pomimo iż najważniejsza osoba w domu jest całkowicie nieważna dla męża a także pomijana przez społeczeństwo.

I tu historia polki mieszkającej w Japonii „Kiedy w październiku 2003 składałam podanie o przyjęcie dziecka do przedszkola miejskiego w Kawasaki wypełniłam formularz, w którym była rubryka „imię i nazwisko dziecka” oraz „imię i nazwisko opiekuna dziecka”. Wpisałam swoje nazwisko, ale pani która sprawdzała formularz, kazała skreślić moje nazwisko i wpisać nazwisko męża. Moje imię i nazwisko nie figurowało nigdzie w formularzu. Zapytałam czy w takim razie nie jestem opiekunem dziecka skoro każe mi się skreślić własne nazwisko. Pani powiedziała, że do rubryki wpisuje się nazwisko ojca i basta. Kiedy syn dostał się do przedszkola i kazano mi w tym samym przedszkolu wypełnić kolejny druczek, znowu musiałam wpisać imię i nazwisko ojca oraz imię i nazwisko dziecka. Na dole formularza była rubryka „osoba odprowadzająca dziecko do przedszkola” - to była rubryka dla mnie, czyli dla matki. Mąż dostał oficjalne zawiadomienie, że jego syn dostał się do przedszkola, ale na zawiadomieniu znowu nie było miejsca na nazwisko matki. Myślałam, że to wymysł konserwatywnego przedszkola publicznego, ale wizyta w przedszkolu prywatnym utwierdziła mnie w przekonaniu, że w innych miejscach jest tak samo.” link

 

Pisze ona także „Matka w Japonii się nie liczy. Jest pomocą domową. Japończycy są w tej sprawie równie konkretni, jak mało konkretni bywają w innych sprawach dotyczących życia codziennego. Nie liczą się związki emocjonalne ani sympatie. Liczy się tylko ten, kto zarabia pieniądze. Ojciec zarabia, więc jego się informuje o przyjęciu dziecka do przedszkola. Matka tylko odprowadza dziecko i z zasady nie zarabia, bo gdyby zarabiała dziecko poszłoby do przedszkola dla matek pracujących, czyli hoikuen. Matka się więc nie liczy i nie warto nawet marnować linijki papieru ani cennego tuszu, żeby dopisywać jej nazwisko na zawiadomieniu informującym o przyjęciu dziecka do przedszkola”

 

Spójrzcie na tę paranoję. Ojciec dziecka jest tym najważniejszym i tym który będzie otrzymywał gratulacje i listy. Tym który widnieje we wszelkich dokumentach. Ale za wszelkie błędy dostaje się kobiecie.  Jeśli dziecko źle się uczy to wina kobiety, że poświęca mu za mało czasu i energii, jeśli mąż ją zdradzi to jej wina bo była złą żoną, jeśli kobieta chce się rozwieść to znaczy, że nie była w stanie stworzyć stałego, dobrego związku itd. itd..

 

Kobieta japońska musi być wszechstronnym robotem zaprogramowanym na dobro rodziny.  A pomimo tego kobiety z uśmiechem wykonują swoje zdania.. Bo to są Japonki. Japończycy z tego co zauważyłam wykonują powierzoną im pracę ze starannością, wkładają w nią serce i pracują z uśmiechem ..nie ważne czy są sprzedawcami, pilotami, czy szambonurkami : )

 

Kobiety od najmłodszych lat na każdym etapie i w każdy możliwy sposób są uczone swojej pozycji i swojej roli w społeczeństwie. W programach dla dzieci to chłopcy zajmują lepsze miejsca, mają większe role, wydają rozkazy.

 

Począwszy od dnia ślubu kobieta przestaje być samodzielnym człowiekiem staje się ryosai i kenbo (idea „dobrej żony i mądrej matki”). Czy tego chce czy nie jest pod ciągłą obserwacją i krytyką społeczeństwa.  Nie mówię, że opiekowanie się domem i dziećmi jest złe. Sama jestem kurą domową i się tego nie wstydzę. Ale ja nawet w 1% nie zasługiwałabym na miano ryosai kenbo..

"Ryosai kenbo do dziś jest w pewnym stopniu ideą kobiety. Kobieta musi być podporządkowana mężczyźnie, nie dopominać się o swoje prawa, zawsze się uśmiechać. Dobra żona to kobieta, która potrafi dobrze prowadzić gospodarstwo domowe, dba o budżet, jest we wszystkim pomocna mężowi. W przypadku, gdy któryś członek rodziny zachoruje i trafia do szpitala, matka pełni tam funkcje pielęgniarki, powinna czuwać i dbać o swego „pacjenta”. Mądra matka to wykształcona istota, która potrafi zadbać o dzieci, dobrze je wychować, a także pomóc im czasem w nauce- dotyczy to zazwyczaj pierwszych lat edukacji małych Japończyków. To właśnie matka ma być ich nauczycielką (kyoiku mama), zanim pójdą do szkoły. Czasem Japonka musi zmienić się w mamę-potwora (mamagon), by dzieci otrzymały solidne, surowe japońskie wychowanie!"link

 

Codziennie obserwuję starannie wywieszone pranie na balkonach i w oknach. Wydaje się, że kobiety w Japonii opanowały do perfekcji prowadzenie domu. Są super-kurami. Pilnowanie budżetu domowego, dbanie o zakupy, posiłki, pranie, sprzątanie, dbanie o ogród (choć niewielki - dbać trzeba). Kiedy przychodzą dzieci , zaprawdę nie wiem jak one sobie radzą. Dziecko z wiekiem staje się bardziej wymagające nie tylko samo w sobie ale także przez wymogi społeczeństwa. Widzę dziennie jak kobiety odbierają dzieciaki ze stacji, jak odwożą i odbierają je z lekcji dodatkowych. W domu zapewne pomagają w nauce, sprawdzają lekcje, powtarzają i tłumaczą. Myślę, że nie tylko tradycja napędza je w tej roli, myślę, że drugą choć silniejszą siłą napędową jest honor. I w honorze kobiety jest nie skarżyć się na swój los.  Żadna nie chciałaby być nazwana złą żona czy matką, splamiłoby to ich honor. A honor w Japonii jest bardzo ważny.

Kobiety w Japonii powinny być noszone na rękach ! a tymczasem nie znaczą nic. Każdy wykształcony japończyk to zasługa oddanej matki, każdy zadbany mąż to zasługa oddanej żony. Japonia jest tworzona przez kobiety. Kobiety które codziennie samotnie toczą bój o lepsze życie, ale nie własne.. swoich dzieci i mężczyzn..

Domy dziecka.

Mówiąc o dzieciach nie można by nie wspomnieć o domach dziecka. Wspomniałam, że aborcja jest legalna, ale wydaje mi się że nie jest nadużywana.

Dzieci w domach dziecka jest 30 000 i są to głównie sieroty naturalne, a w Polsce mamy około 100 000 sierot z czego 2% to sieroty naturalne. Dodam tylko, iż Japonia liczy blisko 130 mln ludzi a Polska 40 .. W Japonii przywiązuje się olbrzymią wagę do więzów krwi, więc jeśli z jakiś przyczyn dziecko do domu dziecka trafiło, to ma marne szanse na wydostanie się z niego jeśli rodzina go nie zaadoptuje.

 

Dylematy -podsumowanie

Po napisaniu tego tekstu, dumna z siebie zaczęłam o nim rozmawiać z Cezarem..No i naszły mnie wątpliwości.. Długo myślałam czy dodać ten tekst w obecnym kształcie.. ale jeśli nie w tym to w jakim?Czarek się „zbulwersował” tym że twierdzę, że kobiety tutaj są biedne, umęczone i zamknięte w domu.. Oczywiście nie to mówiłam ale tak pewnie to zrozumiał. Jak stwierdził, tam gdzie pracuje widuje kobiety, i nie są tylko od tego by podawać kawę, ale są także inżynierami. Niektóre posiadają dzieci i są w różnym wieku.Czy zatem wszystkie teksty, które czytałam kłamią ?? cholera.. Nie dawało mi to spokoju.. Poszłam dziś na plaże by pomyśleć.. spokojnie.. logicznie..

Chciałam by tekst był zgodny z prawdą, ale gdzie ona leży ?

Zapewne gdzieś pośrodku..

Po pierwsze nie można uogólnić kraju blisko 130 milionowego.. Choć rzeczywiście kładzie się tu nacisk na ogół a nie jednostkę, na to by się dostosować a nie wyróżniać, nie można uogólnić tworu jakim jest społeczeństwo.

Po drugie.. wydaje mi się , że mój tekst nie mija się bardzo z prawdą.. Czytałam że 1/3 kobiet nigdy nie wraca do pracy po porodzie.. a większość z pozostałych 2/3 nie pracuje na pełny etat..  Więc opisałam sytuację powiedzmy połowy społeczności kobiet.. Druga połowa wraca do pracy , bo ma wykształcenie i chce pracować, w każdym razie próbuje. Dzieckiem zajmują się żłobki , przedszkola i pewnie dziadkowie.. Czy taka kobieta nie jest krytykowana przez społeczeństwo? Nie wiem.. Wiem także , że wiele zmienia miejsce w którym się mieszka.. Zapewne kobiety mieszkające w Tokio częściej wracają do pracy niż te mieszkające w małych miejscowościach. Bo i mentalność inna i możliwości (żłobki, praca, przedszkola), ale też koszty życia są wyższe więc lepiej się żyje gdy dwie osoby pracują.

To, że kobieta ma w Japonii niższy status społeczny to jest fakt. I może nie rzuca się w oczy na pierwszy rzut oka, bo kobiety nie są poniżane, bite na ulicy itd. Ale widać to w mniejszych rzeczach jak np. buty chłopców są układane w szafce na wyższych półkach by nie musieli się schylać, kobieta nie jest przepuszczana w drzwiach, pani w restauracji pytając o zamówienie spojrzy na mężczyznę i do niego będzie kierować swoje słowa, nazwisko kobiety nie jest uwzględniane podczas zapisu dziecka do przedszkola.. mogę tak mnożyć bo historii w necie można znaleźć mnóstwo. Są to spostrzeżenia cudzoziemców, gdyż Japonki po pierwsze nie widzą tego, po drugie nie widzą w tym nic złego. To kultura w której się wychowały, te wszystkie sytuacje są dla nich normalne.  Tak więc zachowuje to co napisałam, bo do prawdy nie dojdę nigdy i pewnie nigdy nie dowiem się jak wygląda prawdziwe życie. Niemożliwe jest też, by obiektywnie na to spojrzeć. Ja widzę plusy i minusy każdej sytuacji i opcji.  Naród Japoński i jego kultura jest ciekawa, zagmatwana i zapewne ciężko będzie wam zrozumieć to wszystko choć bardzo się staram przybliżyć Wam ich życie i aspekty.

 

Myślę, że gdyby z zewnątrz spojrzeć na naszą polską kulturę, na ideał „matki Polki” to wcale nie wypadlibyśmy lepiej.. Społeczeństwo tak samo krytycznie ocenia matki Polskie, to czy karmi piersią, czy daje klapsa, czy dziecko jest czyste czy grzeczne itd.. Dlatego też nie wyolbrzymiam , choć życie w Japonii nie jest łatwe z naszego punktu widzenia. Rygory, dostosowywanie się, brak indywidualizmu, rywalizacja o lepsze stopnie, lepszą szkołę. U nas też pewnie to jest, ale pomnóżcie to razy kilka i może wyjdzie Wam Japonia. Nigdzie na świecie nie widziałam dzieci o 9 wieczorem wracających ze szkoły i zajęć.. codziennie.. tylu rodziców odbierających dzieci z korepetycji późnymi godzinami.. Rygor i porządek to słowa które pasują do Japonii pod wieloma względami, także dotyczącymi kobiet, ich praw i obowiązków.

 

Kilka przykładów obento- drugiego śniadania do przedszkola.. Więcej tu jest to źródło poniższych "śniadanek"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka Japońskich dzieciaków- zdjęcia mojego autorstwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pranie, choć zdjęcia mało artystyczne, pokazują to co spotykam codziennie..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło

 


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

Nocna zmiana ..

środa, 24 października 2012 14:24

W weekend byliśmy na zachodzie słońca na pobliskiej wyspie i wracając zachaczyliśmy o port i zrobiłam nocne zdjęcia..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Powrót do dzieciństwa..

czwartek, 18 października 2012 5:48

Wczoraj rozmawiałam z żoną mojego kuzyna (8 miesiąc ciąży) o wystroju pokoju dziecięcego. M. opowiedziała mi , że w dzieciństwie wiele rzeczy robiła plastycznie i ,że nie potrzebuje dla dziecka zabawek, by się z nim bawić. Wszelkie zabawki można przecież zrobić. Super podejście w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie zabawek z plastiku, komputerów i braku rozwoju wyobraźni, pomyślałam.I takim sposobem przed zaśnięciem wróciłam do mojego dzieciństwa..

Jakie zabawy mi się podobały?

Jak spędzałam wolny czas?

Czy ja potrafię się jeszcze bawić?

 

Pierwsza myśl która rozgorzała w mojej głowie to to , że dzieci dziś maja za wiele. Nam w domu się nie przelewało, najpierw ojciec przepijał wypłatę a później odszedł i wcale lżej nie było. Miałam mniej zabawek niż większość kolegów i koleżanek(albo po prostu gorsze), może gorsze ubrania. Nie zauważałam jednak tego. Nawet jeśli powiedziałam mamie w danym czasie , że mi smutno bo Kasia ma a ja nie, to tego nie pamiętam a to oznacza, że nie było to dla mnie takie ważne.

Cieszyłam się z kredek, pisaków na święta.. i to wcale nie oznacza , że byliśmy bardzo biedni i przymieraliśmy głodem.. NIE.. żyliśmy skromniej , ale nie brakowało mi niczego czego potrzebowałam..

 I tu nasuwa mi się jedno zdanie..

OBOWIĄZKIEM RODZICA JEST ZASPOKOIĆ POTRZEBY DZIECKA. CZYLI DAĆ MU WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJE A NIE ZAWSZE IDZIE TO W PARZE Z TYM CZEGO AKTUALNIE CHCE.

 

Mądre zdanie.

Kolejne,  które zawsze powtarza moja mama, tak jak jej powtarzała babcia..

DZIECKO NALEŻY KOCHAĆ MĄDRZE co w wolnym tłumaczeniu oznacza wyznaczać granice..

Czy potrzebą dziecka jest posiadanie wszystkich zabawek ze sklepu z zabawkami ? Nie, a czy dziecko by chciało ? Tak..

 

W pamięci wydarzenie, które mną wstrząsnęło i myślę będzie miało znaczący wpływ na to jak wychowam swoje dzieci o ile takowych się dorobię J

Przed świętami wielkanocnymi wybrałyśmy się z mamą do sklepu z zabawkami, by kupić dzieciakom coś na święta a dodatkowo urodziny mojej chrześnicy. W głowie nam się zakręciło od różnorodności.. Ja wole kupować zabawki rozwijające kreatywność bądż potrzebne rzeczy a nie bibeloty.. Ola była już dość dużą dziewczynką więc zadzwoniłyśmy do cioci, poprosiłyśmy Olę do telefonu..

- Cześć Olu tu Magda

-Cześć Magda

- powiedz mi co byś chciała dostać na święta?

-nie wiem

-ale niczego nie potrzebujesz?

-nie

-kolorowanka, książeczka, ciuch.. (wymieniania było więcej)

-nie, mam

-a jest coś co ci się bardzo podoba?

-petshop

-nic wiecej ?

-nie..

-ok., to papa

-pa

Skrót rozmowy..bo rozmowa trwała gdziez z 10 minut jak wymianiałam poszczególne rzeczy i słyszałam nie lub mam.

Petshop jeśli się ktoś orientuje to plastikowe figurki zwierzątek wielkości 3-4 cm w cenie ok. 30 zł za 2 . Z całkowitego braku pomysłu wzięłyśmy z mamą owego petshopa i farby do malowania na szkle, dokupiliśmy kupek i talerzyk by miała na czym próbować i tyle.

Po wyjściu z tego sklepu i przez długi czas później gnębiła mnie ta rozmowa.. Ja długo przed świętami miałam listę prezentów jakie bym chciała dostać.. Zawsze była rzecz którą aktualnie pragnęłam.. A to modelinę, a to walizkę z kredkami, a to 100 pisaków.. Były też droższe wersje jak rower i rolki.

Poraziło mnie to ,że ona nie wie.. Że nie ma nic co mogłaby chcieć. I nie była to jedyna sytuacja w której nie widziała lub rzucała absurdalne pomysły.

Chciałoby się rzec idealne dzieciństwo.. Ale czy życie takie jest ? czy daje nam wszystko czego chcemy? Czy daje nam wszystko czego potrzebujemy ? Niestety…

Nikogo nie oceniam, mam też nadzieje, że i ciocia nie obrazi się za to , że przytoczyłam właśnie ta historię.. Można Oli zazdrościć, bo ma wszystko, ale mam nadzieję, że przez to że teraz ma wszystko w życiu które czasem rzuca nam ochłapy, będzie szczęśliwa. Bo dzisiejsze konsumpcyjne czasy są zgubne. Kocham ciocię i kocham Olę, nie oceniam. A czas pokaże jaka ja będę w tej kwestii..

 

Wróćmy do mnie.. Jako dziecko nie miałam markowych ciuchów.. wciąż były ciężkie czasy.. do tego jak wspominałam nie przelewało nam się za specjalnie.. Cieszyłam się z ubrań po kuzynkach, ba, do teraz się cieszę jak ktoś mi coś da.. nawet używane, w co nie wchodzi, na niego nie pasuje.. Ciuch to ciuch J

Zabawki.. miałam lalkę babie nawet ta prawdziwą, przywiozła mi ją ciocia wracając z Holandii.. Ale nie miałam bajkowych strojów dla niej tak jak inne koleżanki (szczerze nie zauważyłam tego , tak dziś przypuszczam) robiłam je sobie ze skarpetek.. jak tylko jakaś skarpetka zaginęła w praniu, to ta samotną przerabiałam na suknię . Później skarpetka się znajdywała i też była samotna więc moja berbie miała następną suknię.. Miałam niezłą kolekcję sukienek ; )

Miałam też maskotki które uwielbiałam.

Uwielbiałam kopać w piasku.. potrafiłam zbudować podziemne miasto, sieć tuneli jak dla chomiczego rodu.. Budować zwierzęta z piasku, zamki..

Kiedyś nawet zakopałam swoje trampki, w piaskownicy byłam sama, była przed blokiem i sąsiedzi zawsze mieli oko na dzieciaki. Więc zakopałam te swoje trampki, pobawiłam się jeszcze jakąś chwilę i chcąc wrócić do domu musiałam odkopać buty. Przekopałam całą piaskownicę ale butów nie było.. Zdruzgotana na bosaka wróciłam do domu i nawet chyba nie powiedziałam mamie o feralnym zdarzeniu. Kilka dni później jak już ewidentnie zapomniałam podczas zabawy znalazłam mokre opiaszczone buty gdzieś głęboko pod powierzchnią.. Ale radość !

Kolorowanki, uwielbiałam takie grube księgi zagadek i kolorowanek.. Dostawałam takie jak jechałam do sanatorium czy na kolonie.. to był dla mnie rarytas.. Wszelkie zajęcia plastyczne były dla mnie świetną zabawą, klejenie, rysowanie, wycinanie, lepienie z gliny, plasteliny.

Kiedyś używając resztek plasteliny i guzików ulepiłam kilka ludzików .. Miały oczy , niektóre nawet ręce, stały na guziku i miały kapelusze z guzików.. Każdy był inny. Sprezentowałam je kliku osobom. Mamie, cioci i kilku „ciociom” w pracy mamy.. Kiedyś będąc już dorosłą osobą koleżanka mamy powiedziała , że dalej go ma, a i ciocia (nie wiem czy ma go do teraz) miała go długo za szybą.. Nie były piękne, były szare ze zmieszanej plasteliny, ale do dziś uważam , że były ciekawe i kreatywne i jestem z nich dumna : )

Pomimo , że w domu było skromnie miałam sporo zabawek, książek.. i nie czułam się nieszczęśliwa z powodu braku czegoś. Pewnie zdarzały się małe tragedie, jak w życiu każdego dziecka jak mu czegoś odmawiano, typu pies, rower, rolki, pastelina zamiast modeliny, chodzenie spać po dobranocce. Ale to tylko uczy , że w życiu nie można mieć wszystkiego lub na wiele rzeczy trzeba poczekać.

 

Telewizja..

Byłam dzieckiem wychowanym bez Cartoon Network.. Co dziś wydaje się dziwne. Moi kuzyni szczęściarze mieli. Oglądali ją od 6 rano, bo wcześnie wstawali. My rodzinnie byliśmy śpiochami i wstawaliśmy o 10 J tak jest do dziś zresztą.. Nie pamiętam żebym bardzo rozpaczała, że nie mamy kablówki. Bajki wszak leciały. Czarodziejka z księżyca, jatman , dobranocka.. Z resztą w dzień miałam za dużo rzeczy do robienia by oglądać.. A może odwrotnie, nie miałam telewizora z bajkami cały dzień więc znalazłam sobie zajęcie.. W każdym razie uważam , że wyszło mi to na zdrowie : )

 

Nie jestem rodzicem i nie wiem jak będzie wyglądało moje życie w tym czasie.. Ale mam nadzieję ,że nic się nie zmieni w moim podejściu.. Mam nadzieję , że będę potrafiła zaproponować dziecku coś więcej niż  bajkę, czy komputer.. Choć pewnie będę musiała się tego na nowo nauczyć, bo stając się dorosłymi gdzieś tracimy wyobraźnię, pomysłowość , dziecięcą ciekawość i po prostu umiejętność zabawy.. Jesteśmy zbyt zmęczenie, rozdrażnieni i leniwi... A dzisiejsi rodzice chcą dać swojemu dziecku wszystko to czego oni nie mieli..

I jak taka myśl mnie najdzie, i jak zechcę zakupić tonę zabawek dla siebie a nie dziecka, z wygody i piękna a nie potrzeby.. mam nadzieję , że przypomnę sobie moje własne dzieciństwo.. Skromne , ale szczęśliwe.. a jeśli nie to proszę jakąkolwiek osobę co mnie zna „pieprznij mnie w głowę, mocno” żebym się obudziła i pomyślała , że pieniądze nie są dziecku potrzebne do szczęścia i zabawy.. Jeśli jest najedzone, czyste to wystarczy miłość, otwarte serce i trochę kreatywności.. I nie mówię , że dziecko ma nie mieć zabawek. Oczywiście, że nie, tylko trzeba wyważyć jakość i ilość..

Mam nadzieję , że będę umiała się przeciwstawić presji otoczenia i reklam.. presji „wszyscy mają”.. Wiem ,że są inne czasy ale czemu te czasy przesunęły granice tego co wolno i tego co dziecko powinno mieć, by być szczęśliwe, czy dziecko dziś potrzebuje więcej, by być szczęśliwe?  Nie da się zastąpić miłości pieniędzmi, prezentami. Zabawki mają wesprzeć rodzica a nie go zastąpić..  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Możecie mnie teraz zlinczować, bo nie powinnam się wypowiadać na tematy dotyczące dzieci skoro ich nie mam.. Ale zanim Ty owy krytykancie napiszesz pod moim tekstem komentarz, przemyśl Go trzy razy.. Dlaczego chcesz napisać negatywny komentarz? nie mam racji? może i tak, ale każdy ma prawo do wyrażenia swojego zdania.

Ja nie chcę nikogo krytykować , może jedynie czasy w jakich żyjemy, niby łatwiejsze w wychowaniu (są pampersy, mleka itd itd) ale tak realnie rzecz biorąc pełne presji otoczenia i pułapek konsumpcyjnego świata.. Moje zdanie na dzień dzisiejszy jest takim zdaniem, może się zmieni jak zostanę rodzicem.. ale mam nadzieję , że nie..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Cykl kobieta w Japoni cz.2 - Pozycja kobiety w społeczeństwie.

wtorek, 16 października 2012 6:44

„Na charakterystyczne dla japońskiej kultury definicje kobiecości i męskości, które nam wydawać się mogą opresyjne lub anachroniczne, największy wpływ ma myśl konfucjańska. Według niej, segregacja płciowa jest sensowna i korzystna dla sprawnego funkcjonowania społeczeństwa” pisze Joanna Bator w doskonałej książce „Japoński wachlarz”.

 

 

„Jaka była i jest pozycja Japonek? Co musi dobra żona i mądra matka? Co powinna? Co jej wolno? Oto trudna droga kobiety do uzyskania niby uprawnienia, „niby”- bo tak naprawdę na każdym kroku odczuwa ona dyskryminację płci.


Od wieków pozycja społeczna japońskiej kobiety jest niższa niż mężczyzny. Choć matką Japonii miała być według legendy bogini słońca, Amaterasu, to jednak nigdy kobieta nie mogła zająć najwyższego miejsca w społeczeństwie.

W okresie Heian kobietom nie wolno było nawet pokazać twarzy. Musiały one też żyć w izolacji społecznej. Kobieta zawsze była zależna od mężczyzn- od ojca, od męża, od najstarszego syna.

W okresie Edo, gdy do Japonii napłynęła fala konfucjanizmu, kobieta wedle tejże etyki stawała się istotą niższego rzędu, nie przypisywano jej człowieczeństwa. Mężczyzna brał kobietę za żonę z jednego powodu- miała mu urodzić dzieci, dać następców. Gdyby nie miała tego czynić, mógł wziąć z nią rozwód. Przy tym musiała być mu wierną, on zaś miał prawo do konkubin, a ona nie mogła być nawet zazdrosna. Gdyby zaś zdradził męża, czekała ją kara śmierci. Musiała być ona także posłuszna teściom!W epoce Edo stosowano wobec kobiet zasadę danson jahi- szanować mężczyznę, pogardzać kobietą.

Okres Tokugawa (Edo) to rozkwit gejsz (ta profesja trwa do dnia dzisiejszego i nie ma żadnego odpowiednika w innych kulturach), czyli jak głosi etymologia słowa geisha – ludzi (kobiet) sztuki, dziś powszechnie uważane po prostu za damy do towarzystwa. Dziewczętom, które trafiły w ręce okiya- instytucji gejsz, nie żyło się wcale łatwiej niż innym kobietom. Musiały nauczyć się one gry na shamisenie, tańca, śpiewu, ceremonii parzenia herbaty i wielu innych sztuk. Przy tym służyły one jako „ozdoby” przyjęć oraz herbaciarni, które były rozrywka mężczyzn. Gdy gejsza osiągała odpowiedni wiek otrzymywała status tzw. „młodej gejszy”. Wówczas mężczyźni mieli prawo do zabiegania, o jej mizuage (utratę niewinności). Wygrywał ten, który zaoferował największą kwotę. Później gejsza musiała pozyskać swego danna – opiekuna, który miał do niej pełne prawo, ona zaś musiała spełniać każdą jego wolę, za cenę swego utrzymania. Także gejsze nie mogły liczyć na wolność, dopóki pozostawały gejszami były absolutnie zależne od mężczyzn.
Okres Meiji to czas otwarcia Japonii na świat. Przybywali wówczas do Kraju Kwitnącej Wiśni Amerykanie i Europejczycy zachwycali się Japonkami, jako uprzejmymi, miłymi, ślicznymi kobietami!
Władze rozpoczęły propagować ideę ryosai kenbo, ideał żony i matki (w japońskim są to dwa kanji: dobra żona, mądra matka). Koncepcja ta pojawiła się w roku 1875 i miała wzmocnić pozycję kobiety. Dotąd kobiety były zazwyczaj niewykształcone, nie mogły podejmować żadnych decyzji związanych z domem i rodziną, a także budżetem! Byłą również zamknięta w domu- nie mogła go opuszczać bez jakiegoś ważnego powodu. Taki wizerunek kobiety nie nadawał się na kogoś, kto miał wychowywać pokolenie nowej epoki. Od roku 1899 ryosai kenbo stała się sloganem w państwowym szkolnictwie dziewcząt (jednak dotyczyło to tylko dziewcząt z dostatecznie zamożnych rodzin). Koncepcja ta miała ogromny wpływ w sferze rodzinno-domowej! Odtąd kobiety uzyskały usankcjonowane prawo do podejmowania decyzji w kwestiach domu. Zyskały także prawo do dziedziczenia, do decydowania o swym życiu, do pełnienia funkcji głowy rodziny (w przypadku braku dorosłego mężczyzny w rodzinie). Początkowo ryosai kenbo dotyczyła kobiet z klas wyższych. W szkołach dziewczęta musiały uczyć się tego, co uważano za niezbędne „damie”. Dla dziewcząt niższych sferach ta koncepcja byłą nieosiągalnym wzorem!”

 

 

„Po II wojnie światowej otwarto Japonkom drogi edukacyjne, a także dano im swobodę kariery. Tak naprawdę tylko pozornie. Bo, jeśli kobieta wybierze tę drogę, nie będzie miała czasu na prowadzenie domu, wychowywanie dzieci, czyli nie będzie dobrą żoną i mądrą matką! Zazwyczaj pracują młode Japonki, które nie są jeszcze mężatkami, ale tak naprawdę nawet w najlepszych firmach pełnią one raczej role estetyczne, są sekretarkami, podają kawę, mają uśmiechać się i usługiwać mężczyznom i gościom. Jeśli nawet któraś z kobiet zdecydowałaby się na wybór drogi kariery i awansów, zmuszona byłaby do pracy do późnych godzin, a także do częstych spotkań przy sake z kolegami z pracy, to jednak często nie jest na siły kobiet. Łatwo wywnioskować, że tak naprawdę swoboda Japonek w wyborze pracy jest pozorna! Niezwykłą rzadkością są kobiety na wysokich stanowiskach.” Link do powyższych

 

 

„Kobiety [w Japonii] są ciche i leniwe jak koty, jeśli chodzi o zrobienie czegokolwiek dla samych siebie. Są jedynie służącymi dla mężczyzn. Przyznaję, że chciałabym, żeby oprócz gotowania i prowadzenia gospodarstwa odgrywały one choć trochę ważniejszą rolę w domu. Japonki nie mogą rozmawiać z mężczyznami ani przyjmować ich wizyt.

 

 

[…]To same kobiety nie oczekują niczego lepszego, [...] odpowiada im taka sytuacja. [...] Te zwyczaje są w nich zakorzenione i ugruntowane do tego stopnia, że jakiekolwiek zmiany wydają się zupełnie niemożliwe. Ich sposób myślenia, działania, ich głupia obawa przed upodobnieniem się do mężczyzn, ich ignorancja, wiara w zabobony i powolność sprawiają, że nie oczekują od mężczyzn lepszego traktowania – czują, że są poniżane, ale wcale nie próbują się buntować. Zło nie leży tylko w nauczaniu, to cała atmosfera powinna ulec zmianie. [...]” link

 

 

 

 

To tylko kilka cytatów..

Czytając to, sama zastanawiam się czy nie ma w tym czasem przesady.. Ale wystarczy , że spojrzę na balkon mojej sąsiadki z góry codziennie świeże pranie, pięknie powieszone. Każda skarpetka osobno..I usłyszę samochód jej męża , który dziennie wraca z pracy koło północy.Niewiele dla niego znaczy ,że ona cały dzień dba o jego dzieci, uprane majtki i obiad..

Niewiele widzę kobiet pracujących i rzeczywiście są to kobiety młode(do 25) lub starsze (po 50) . Widuję je w sklepach jako sprzedawczynie, na stacji , w restauracjach..

Pozycja kobiet będzie się zmieniać , ale bardzo powoli gdyż „Naturalnie, oczekiwania mężczyzny w stosunku do kobiety nie zmieniły się, bo kto dobrowolnie zrzekłby się wiernej i oddanej służącej? Przeciętny Japończyk nadal wyobraża sobie, że kobieta z radością będzie pełniła rolę gospodyni domowej, znosiła wszystko w milczeniu i dobrze wychowa dzieci” link

 

A mężczyźni od wieków byli najważniejsi i to nie tylko w kulturze Japonii. Także i u nas jeszcze kilkanaście lat temu pozycja kobiet była bardzo zła, a teraz jest lepsza ale nie można powiedzieć , że jest równouprawnienie. Że kobieta zarabia tyle samo co mężczyzna, że może tak samo piąć się do szczeblach kariery,że maż przejmie obowiązki domowe i zajmie się dziećmi. Nie wiem czy kobiety w Polsce nie mają nawet gorzej w pewnym sensie.. Bo wymaga się od nich by były dobrymi, zaangażowanymi matkami, paniami domu, by dbały o dzieci i męża, udzielały się towarzysko a także by realizowały się zawodowo  i pracowały z pełnym zaangażowaniem. A mężczyźni i owczem pomagają w domu, jest wiele związków partnerskich, ale czasem tylko udają że pomagają, a czasem udają nieporadnych , by kobieta straciła cierpliwość i zrobiła wszystko sama. W Polsce wciąż niewielki odsetek mężczyzn idzie na urlop macierzyski i wychowawczy. Dlaczego ? Bo nie ma równouprawnienia! Bo mężczyźneie łatwiej znaleźć prace, lepsze zarobki, bo mężczyźnie nie wypada być kurą domową.. Czyż czasem prosty podział wg. myśli konfucjońskiej nie jest lepszym rozwiązaniem ? Dla ogółu pewnie lepiej, dla uporządkowanego świata Japonii, gdzie liczą się zasady i społeczeństwo. Proste zasady, żeby nikomu się w głowie nie poprzewracało od nadmiaru wolności i praw.. Dobrze mieć wybór, ale czasem ten wybór jest pozorny.. Jak w naszych realiach..

 

Sytuacja kobiet w Japonii jest gorsza potwierdzam, gdyż kobieta samotna lub rozwiedziona nie znaczy tu nic. Co gorsza nie jest w stanie utrzymać  siebie a tym bardziej dzieci, a do tego mężczyzna może nie płacić alimentów. Żal mi troszkę tych kobiet, które posłusznie idą krok za swoim mężem. Siedzą w domu i oddają całe swoje życie mężczyźnie który ich nie szanuje. To oczywiście nie jest sytuacja każdej kobiety w Japonii.. Istnieją kobiety , które pracują i mają dobrze. Istnieją mężowie, którzy szanują swoje żony..Ale..są to wyjątki..coraz częstsze ale wciąż wyjątki..

Czy kobiety w tym świecie cierpią? Czy cierpią z tego powodu ? nie wiem. Na pewno nie jest im łatwo, służyć całe życie człowiekowi, być od niego zależym, ale z biegiem lat mieć coraz mniej z nim wspólnego. (o tym w artykule o syndromie męża na emeryturze, już niedługo)

 

Ale powtarzam czy u nas nie było czasem podobnie ? Czy zdanie kobiety było kiedyś ważne?

Może Polskie kobiety bardziej potrafiły sobie radzić z wyrażaniem własnego zdania lub po prostu robiły swoje, nie zważając na zdanie męża. Ale Polska ma inna historię, inną mentalność, inne tradycję i  inną religię. Tak wiele czynników składa się na pozycję kobiet. A wszystko gdzieś łączy się w całość.. Kanonem piękna w Japonii jest  „ lolita „ Czyli kobieta-dziecko, a przecież dzieci i ryby głosu nie mają.. Ale kobiety coraz więcej widzą i powoli , powoli może dojdą do głosu i powiedzą głośno czego na prawdę chcą.. Bo to one powinny to wiedzieć najlepiej..

 

 

źródło

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już za tydzień o kobiecie w małżeństwie..


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zmiany na blogu..

wtorek, 16 października 2012 5:06

Niewielkie, ale zawsze!

 

Dadałam kilka kategorii wpisów tak by łatwiej Wam się czytało i szukało pokrewnych czy interesujących Was tematów..

 

Powstały:

-Delegacyjne wzloty i upadki - o naszym delegacyjnym zyciu,o blaskach i cieniach akiego trybu życia..w końcu to blog "małżeństwo na delegacji"

-O Nas - dla osób które nie są z nami od początku

-Japonia - Wpisów o Japonii jest sporo dlatego stworzyłam dla nich specjalną kategorię, teraz możecie poszukać artykułów klikając właśnie tą kategorię

 

Posegregowałam wcześniejsze wpisy tak by każdy znalazł się na odpowienim miejscu :)

Pozdrawiam i życzę miłego czytania !


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: blog

komentarze (0) | dodaj komentarz