Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Sposób na wygodną podróż

wtorek, 21 stycznia 2014 14:36

Dziś tak na świeżo po podroży chciałam Wam dać kilka rad jak podróżować i jak się do tego przygotować. Każdy oczywiście jest inny, ale może moje spostrzeżenia się komuś przydadzą.. Po tylu podróżach rożnymi środkami lokomocji wiemy mniej więcej co jest ważne, na co  zwrócić uwagę.

 

Wszystko zależy od środka lokomocji. Gdyż inaczej się przygotowujemy i pakujemy gdy jedziemy autem, inaczej pociągiem a inaczej samolotem.

 

Teraz podróżowaliśmy autem więc zacznę od niego.

Auto.

Podróżując autem mamy mniejsze ograniczenia bagażowe. Pakujemy co się zmieści i tyle. Zróbmy to jednak z głową , żeby noszenie do auta i z auta oraz samo zorganizowanie pakunków w bagażniku nie uprzykrzyło nam życia. Każdy zna swoje auto , wie ile pomieści. Wybierając torby wybierzmy takie, które bez problemu zmieszczą się w bagażniku. Jeśli to możliwe na tylnym siedzeniu przewoźmy tylko dokumenty i rzeczy potrzebne w podróży.

Pakowanie. Jedzenie na podróż umieśćmy w innej torbie tak by swobodnie można ją było przenosić i  z niej korzystać. Dla zmarzluchów polecam wzięcie kocyka na podróż, zbytnie podgrzewanie temperatury w aucie uśpi kierowcę i sprawi spadek jego koncentracji. Na dłuższą podróż przyda się także poduszka. Może być dmuchana. Przygotujmy także zestaw muzyczny z energiczną , taneczną muzyką jaką lubimy my i kierowca. Oczywiście nie polecam melancholijnych , chilloutowych brzmień.

 

Co do jedzenia. Zależy to od długości podróży i waszych preferencji żywieniowych. Polecam przyłożenie się do sprawy gdyż rzutuje to później na sprawność i chęć jedzenia  : )

Kanapki – przygotowuję je tak, by nie były zbyt suche, czyli zamiast żółtwego sera daję pleśniowy, jest bardziej kremowy. Zamiast szynki piekę mięso bądź kotlety ( np. mielone drobiowe z fetą, lub filety z kurczaka )  zawsze daję jakieś warzywa do kanapki. To co przetrwa to sałata lodowa lub rukola , papryka, ogórek konserwowy. Nie polecam pomidorów do kanapek.  N drogę oprócz kanapek czarek robię inne rzeczy teraz były to mufinki grzybowe z kabanosami, robiłam tez minicalzone . Pamiętajmy by kanapki i inne rzeczy do zjedzenia były w formie która nam się nie rozsypie podczas jedzenia , żeby porcja nie były zbyt duże oraz by zapakować to tak by łatwo się to jadło.

Przekąski – Nie polecam słonych paluszków i chipsów. Będzie Wam po nim sucho i będzie się chciało pić. Polecam za to pomidorki koktajlowe, rzodkiewki, marcheweczki , w Niemczech można kupić także mini papryczki i mini ogórki. Świetne jako przegryzka i do kanapki. Kabanoski też są dobrą alternatywą, szczególnie dla mężczyzn.  Czekolada – cukier, magnez i żelazo trzy ważne składniki. Cukierki –cukier pobudzi i zajmie znudzonego kierowcę. Ciastka , zawsze jakieś mamy, wybieramy takie co mniej kruszą ja wybieram takie bez cukru z pełnego ziarna : )

Napoje. Na pierwszym miejscu woda. Zawsze powinna z nami być w podróży. Żeby nie zatrzymywać się często ja piję wodę w większej ilości przed planowanym postojem.

Sok szczególnie przecierowy przyda się kiedy nie mamy apetytu albo nie planujemy postoju w niedługim czasie. Sok potrzebuje więcej czasu na dotarcie do pęcherza. ( Tak wynika z moich doświadczeń ) . Kawa – nieodzowna w każdej podróży. Nie powinna mieć za dużo mleka gdyż kawa z większą ilością mleka może wpływać rozluźniająco a nie pobudzająco. Polecam kupno dobrych kubków termicznych. Można zrobić sobie kawę w domu prosto do kubka lub do termosu i w drodze sobie dozować lub na stacji poprosić o zrobienie kawy do kubka własnego. Po co taki kubek ? Po pierwsze utrzymuje ciepło. Czyli nasza kawa/herbata dłużej będzie ciepła. Po drugie łatwiej się z niego pije. Dla mnie bez porównania z kubeczkiem termosowym.

 

Podróż pociągiem.

Tu sprawa wygląda całkowicie inaczej. Pakowanie musi być bardziej przemyślane. Najlepiej do walizki na kółkach . Walizka nie może być za ciężka gdyż musimy pamiętać , że do pociągu trzeba ją jakoś wciągnąć (nie zawsze jest ktoś kto pomoże ), bezpiecznie usadowić na półce bagażowej  (szczególnie jak pociąg jest pełny ) poza tym na wielu stacjach możemy pomarzyć o windzie lub przynajmniej ruchomych schodach. Jadąc do Japonii podróżowałam raz z 2 walizkami 2 pociągami z brakiem czasu na szukanie windy. To był horror! Nawet schody ruchome z 2 walizkami są przerażające. Pamiętajmy by dokumenty oraz pieniądze mieć bezpiecznie schowane i  mieć je cały czas przy sobie.

Rozrywki.

Jeśli czeka nas dłuższa jazda pociągiem zadbajmy o jakieś rozrywki na czas podróży. Warto wziąć jakąś poręczną książkę  (polecam czytnik e-booków), odtwarzacz mp3 lub mp4, tablet itd. Co kto lubi : )

 Jedzenie.

Jedzenie w pociągu przy towarzystwie kilku innych osób znacząco różni się od jedzenia w aucie. Do pociągu warto zabrać coś „kulturalnego” do jedzenia. Co mam na myśli mówiąc kulturalne ? Coś co nie ma mocnego zapachu. (kabanosy, wędzona lub inna ryba to może niekoniecznie dobre opcje, nie chcemy nikogo przyprawić o mdłości) Coś co się nie rozwala, kruszy, rozsypuje. Coś co nie je się bardzo dźwięcznie (podróżowanie z kimś kto przez godzinę lub dwie chrupie lub chlipie coś może być uciążliwe) . W pociągu jest mnóstwo zarazków więc zadbajmy o cos czego nie musimy dotykać rękoma lub o płyn dezynfekujący przed jedzeniem.

Słuchając wczoraj w radiu o 5 godzinnych opóźnieniach pociągów polecam się zabezpieczyć na taką ewentualność. Nie mówię o braniu na zapas 10 kanapek i litra kawy, ale nie bierzmy też jedzenia i picia na styk gdyż nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. W niektórych pociągach są także wagony restauracyjne, które pozwolą nam napić się i zjeść cos na ciepło.

 

 

Samolot.

Samolot to już całkowicie inna historia.

Tu czekają nas duże ograniczenia bagażowe i w rzeczach które możemy wnieść na pokład.

Tu się nie będę specjalnie wypowiadać bo ograniczenia te są ogólne i szeroko znane.

 

Jeśli chodzi o jedzenie to o ile nie jest to długi lot rozkładowy lub normalnymi liniami (znaczy nie tanimi) dostaniemy jakiś posiłek i napój. Zawsze takowy możemy kupić za odpowiednia kwotę ; ) Jednakże polecam zabrania ze sobą czegoś do jedzenia oraz cukierków. Cukierki przydają się podczas startu by nie zatykało uszu oraz jeśli to miętówki dla odświeżenia oddechu. Z jedzeniem zabieranym na pokład tez warto uważać do większości krajów nie wolno wwozić misa i wędlin oraz warzyw/owoców. Możemy po wylądowaniu musieć przejść kwarantannę. Ja osobiście wwiozłam do Japonii kabanosy aczkolwiek się stresowałam i wyrzuciłam je od razu po wylądowaniu. Najlepiej posiadać szczelnie zapakowaną żywność zajmującą mało miejsca ale taką która coś nam da. (baton to ponudzenie bo cukier, ale znowu po nim możemy być szybko głodni. Polecam te z jakimiś ziarnem lub dietetyczne , które pęcznieją w żołądku jak się popije je wodą. Kupuję takie w aptece i drogeriach. Mają jakieś witaminy i zastępują posiłek. Dobre na ekstremalne warunki ; )

 

 

 

Ogólne zasady.

Ogólne zasady dotyczą na przykład ubrania. Trzeba się ubrać wygodnie. Zależnie od pogody i pory roku. Jeśli jest chłodniej warto mieć duży szalik, którym będziemy mogli się okryć. Zdarzyło mi się poważnie zmarznąć w pociągu i samolocie. Ubierzmy się na cebulkę. Jak będzie nam ciepło zawsze możemy się rozebrać. Biżuteria i makijaż. Nie polecam ubierania zbytniej biżuterii, może nam ona przeszkadzać (kolczyki wbijają się podczas spania, łańcuszek może się zaplątać, bransoletka może nam się haczyć o sweter ). Makijaż też powinien być raczej delikatny, żebyśmy budząc się nie wyglądali jak Merlin Manson.  Nie używajmy także mocnych perfum. Mogą one drażnić zapachem innych towarzyszy naszej podróży lub nawet doprowadzić kogoś do choroby morskiej ( na przykład mnie ) .

Zawsze mam przy sobie leki przeciwbólowe oraz jeśli podróż jest samolotem na chorobę morską . Przebywanie w hałasie i zmęczenie podróżą może powodować ból głowy. Lepiej mieć przy sobie. Zajmuje mało miejsca a może się przydać.

 

 

 

 

 

Mam nadzieję , że moje rady jakoś wam pomogą!

Szczęśliwej podróży !


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sylwestrowy Hamburg

czwartek, 09 stycznia 2014 18:18

Zatęskniłam za Hamburgiem tak bardzo, że namówiłam mojego mężulka na tygodniowy wyjazd właśnie tam, szczególnie , że mieszkanie firmowe stało puste i opłacone a nikt nie miał nic przeciwko , żebyśmy tam nocowali..

Pojechaliśmy autem i już pierwszego dnia odholowali nam auto !!! Ale to nie było w stanie wytrącić mnie z równowagi.. C. doskonale wiedział gdzie jest parking policyjny gdyż wcześniej odholowali mu tam motocykl a i jego koledze z pracy odholowali auto. Parkowanie w Hamburgu to koszmar a "nasza" ulica jest remontowana co znacznie utrudnia stawanie, do tego niejasne znaki w ilości milionowej.. Pojechaliśmy taksówką, gdyż oczywiście nic tam nie jedzie.. Wycieczka kosztowała nas 20 euro ale taksówkarz był bardzo miły. Oczywiście kilkugodzinny postój na parkingu kosztował nas majątek, ale cóż kto jak nie my bogaci Polacy mamy wspomóc biedny rząd Niemiecki :)

 

Cezar stracił humor na jakiś czas, ale ja dalej go miałam codzienne wycieczki, mój ulubiony sklep i wydany w nim majątek.. wciąż unoszący się w powietrzu klimat świąteczny.. jarmarki, światełka.. było naprawdę miło..

 

W sylwestra poszliśmy robić zdjęcia fajerwerków znaczy ja,  aparat, Cezar i szampan :) Okazało się , że Niemcy a przynajmniej społeczność Hamburska jest bardzo niecierpliwa i puszcza fajerwerki od 18.. Dzięki temu miałam czas nastroić aparat :) a nad rzeką na Landunsbruken zbiera się niemal całe miasto by wspólnie zobaczyć fajerwerki miejskie i oczywiście puszczać własne.. Super sprawa. Nad bezpieczeństwem tłumów czuwali policjanci, lekarze i strażacy a na większych stacjach obsługa metra czuwała nad ruchem , nad tym by za wiele osób nie weszło na peron i do pociągu..  Jedyna szkoda, że nie było żadnego miejskiego koncertu na powietrzu. Wszelkie imprezy były w lokalach, statkach i słono płatne..

Ale i tak bawiliśmy się dobrze..

Szkoda tylko, ze nasi przyjaciele nie mogli z Nami jechać.. chcieliśmy im pokazać Hamburg no i na pewno byłoby wesoło :)

 

a teraz relacja z poświątecznego i noworocznego Hamburga :)

 

DSC_5343na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5350na.jpg

 

 

 

 

 

 

Choinka zamiast fontanny na jeziorze Alster.

DSC_5355na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5366na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5400na.jpg

 

 

 

 

 

 

DSC_5426na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5464na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5473na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5580na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5634na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5604na2.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5599na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5532na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5530na.jpg

 

 

 

 

 

 

 

DSC_5545na.jpg

 

 

 

 

 

 

 Życzę Wam by ten rok był lepszy od poprzedniego, przede wszystkim , żeby był zdrowy i szczęśliwy..

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz