Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 317 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościa...

więcej...

O tym jak radzić sobie z rozłąką, gdy wyjeżdża jedna osoba, oraz jak sobie radzić będąc razem w obcym kraju z dala od rodziny..najwięcej o podróżach ale i o kulinariach.. smutkach i radościach.. jednym słowem o życiu małżeństwa z delegacją w tle :)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Co zrobić, by pracowac za granicą ?

czwartek, 10 sierpnia 2017 21:00

Istotnym pytaniem jakie zadaliście mi kilka razy było co robi Pan Mąż, że ma taką wyjazdową pracę.
Istotne pytanie :)
Mój mąż jest automatykiem. Programuje linie produkcyjne różnych branż od motoryzacyjnej po farmaceutyczną.
Co ciekawe ostatnio słyszę raczej optymistyczne opinie o naszym  stylu życia choć przez jego większość słyszałam raczej zdanie " ja bym tak nie mógł/ mogła". Nie wiem na ile to marzenia a na ile realne chęci, ale tu kilka słów o tym co możecie zrobić.


Nie musicie wcale być automatykiem, by podróżować i pracować za granicą. Istnieje wiele zawodów, które wymuszają lub pozwalają pracować za granicą. Najbardziej oczywistymi są stewardessa i pilot, ale to wycieczki krótkie.
Możecie też wykonywać waszą prace zdalnie o ile jej charakter na to pozwala. To coraz bardziej popularne. Wtedy możecie pracować w dowolnym miejscu na ziemi o ile macie dostęp do internetu. Musicie mieć tylko odwagę i przekonać swojego szefa, że warto wam zaufać i potraficie pracować dobrze nie przychodząc do biura.

Jeśli jesteście odważni i chcecie zwiedzić świat możecie także szukać pracy w docelowym miejscu. Wymaga to sprawdzenia prawa pracy i wizowego z danego miejsca ( czy nie wymagacie specjalnej wizy do pracy).
Informatycy i programiści to zawody , które są wszędzie się odnajdą i w pracy zdalnej i nie będą mieć problemu ze znalezieniem pracy w innych krajach. Najważniejsze to być elastycznym. Są firmy pośredniczące oferujące pomoc w znalezieniu pracy lub stażu w innym kraju. Możecie też iść na żywioł ! Jechać gdzieś i tam szukać pracy. Ale musicie się przygotować finansowo, by mieć za co wrócić i żyć jeśli wam się nie uda i nie być wybredni co do rodzaju pracy:)

Znajomość języków jest niestety wymagana, ale to nie jest tak, że musicie mówić w języku natywnym kraju do którego się udajecie. Można znaleźć pracę używając języka angielskiego w różnych krańcach świata.

Tak naprawdę możecie robić cokolwiek i jeśli macie dużo zapału to i tak znajdziecie dla siebie miejsce na świecie.

Jeśli macie partnera, który pracuje za granicą lub mógłby to robić nie bójcie się!  Początki są trudne , ale świat jest naprawdę ciekawy i poza 4 ścianami czeka was ekscytujące życie :)
O tym jak się do tego przygotować i co robić, by nie zwariować będę pisała w następnych postach.. :)

 

Dodatkowo pytanie czy mój mąż się nie boi pracować z różnych kulturowo krajach.
To on powinien odpowiedzieć na to pytanie, ale jako , że jest w RPA i ma za sobą ciężki dzień pracy to go wyręczę.
Zanim wyjeżdża do danego kraju zazwyczaj ma sporo czasu , by oswoić się z nowym projektem i myślą o wyjeździe. Stres towarzyszy Nam zawsze gdy wybieramy się w nowe miejsce, często nie wiemy czego się spodziewać. Warto przed wyjazdem zrobić mały research, by poczuć się pewniej..

 

2012-12-20 18.37.32-3.jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Plusy z delegacyjnego życia

środa, 02 sierpnia 2017 20:32

Dawno już nie pisałam niczego o naszym życiu. A to przecież miał być główny punkt tego bloga. Podróże miały być dodatkiem a stały się punktem głównym.  Pewnie z oczywistych względów tego iż są ciekawsze i z racji mojego zamiłowania do fotografii i  zgłębiania wiedzy.

 

Nasze życie.. niestandardowe, nieplanowalne a jednak nasze .. takie wybraliśmy.
Dla tych co nas nie znają, a trafili tu dopiero teraz.
Pan Mąż- pracujący na kontraktach jako automatyk. Ja- żona w podróży.
Razem wyjeżdżamy od ponad 6 lat. Bez względu na kraj staramy się wyjeżdżać na kontrakty razem. Mąż pracuje a ja mu towarzyszę ( wiadomo, że nie w pracy) :)

 

Dlaczego?

Trochę nie mieliśmy wyjścia :) Pan Mąż ma taka pracę i wiedziałam od początku, że wiąże się ona z wyjazdami. Nie służył nam tryb rozstaniowy (on za granicą ja w domu) i kryzys doprowadził nas do ściany.
Jesteśmy jak wiele innych małżeństw w dzisiejszych czasach i jeśli stoicie przed podobną ścianą- nie bójcie się. Właściwa motywacja= ratowanie małżeństwa i wizja lepszego wspólnego życia pomogą wam przebrnąć przez początek. A później już w górki :)

O tym , że to naprawdę nie takie trudne (choć i mnie ta wizja blokowała i przerażała) napisze innym razem. Choć oczywiście każda sytuacja jest inna myślę, że da się delegacyjne życie usprawnić i ulepszyć.

 

 

Dziś jednak o tym co nam dało takie życie, które jest owszem pełne minusów (jak każde) i dlaczego warto rozważyć wspólne wyjeżdżanie :)

 

  • Brak rozwodu
    To najbardziej oczywista rzecz.
    Staliśmy nad przepaścią i jeśli nie zmienilibyśmy niczego rozwód stałby się faktem i to szybko. 
    Przez ponad rok widywałam męża tylko kilka dni w miesiącu i ewidentnie miałam dość sygnalizując to głośno i wyraźnie, aż doszliśmy do ściany. To , że jesteśmy razem zawdzięczam tylko i wyłącznie uporowi Pana Męża.
  • Brak rutyny
    Brak rutyny to nasza rutyna. U nas potrafi się zmienić wszystko w ciągu godziny. Nie mam planów na następny miesiąc a co dopiero dłuższy czas. Jeśli zdarzają się jakieś ważne wydarzenia (wesele bliskiej osoby)- są one zaznaczane w kalendarzu i staramy się w tym czasie być. Przynajmniej ja i zazwyczaj to musi wystarczyć.
  • Zwiedzanie nowych miejsc. Do tego niecodziennie bo mieszkając wśród miejscowych. Zazwyczaj mieszkamy w wynajętym mieszkaniu wśród miejscowych i żyjemy jak oni.
    Szwajcaria, Niemcy, Austria, Singapur (tylko Pan Mąż) , Japonia, RPA , Namibia (tylko Pan Mąż) to ponad 6 lat wspólnego wyjeżdżania. Do tego Ukraina, Włochy i Indie w podróżach Pana Męża przed powstaniem Małżeństwa na delegacji.
    Kontrakty mojego męża odbywały się w dosyć wizjonerskich miejscach takie szczęście, ale zwiedzić można każde miejsce. Każde miejsce ma coś do zaoferowania jeśli jesteśmy dostatecznie otwarci i chętni. A my nie wiedzieliśmy do jakich miejsc trafimy. Przyszłość zawsze jest niewiadomą..
  • Jesteśmy razem.
    To może prozaiczne, ale dlatego to robimy. By być razem. Nieważne czy w domu czy za granicą. Chcemy być razem. Po to wzięliśmy ślub i po to ratowaliśmy te małżeństwo.
  • Wyzwania i ciągła nauka.
    Nie tylko mój maż stoi przed wyzwaniami kolejnych projektów. Ja staję przez wyzwaniami nowych miejsc, uczę się nowych kultur, nabieram nowych umiejętności. Żyjemy przez jakiś czas w obcym kraju a to zawsze wyzwanie.
    Jako małżeństwo też co rusz stajemy przed wyzwaniami, które z racji wyjazdów są intensyfikowane. Jak jesteśmy razem  to jesteśmy 24 na dobę, na wyjazdach odchodzi praca ale dochodzi moja tęsknota za domem, nuda i rozdrażnienie. Do tego problemy w pracy, codzienne irytacje. Na wyjazdach mamy tylko siebie. W domu mamy przyjaciół i rodzinę, ale przesyt swojej obecności i presję rodzinną ( żeby odwiedzić, spotkać się, wyremontować, załatwić itd )
  • Utrzymanie młodości.
    Tym pewnie Was zaskoczę :) Nie jesteśmy starzy, ale życie na walizkach i ciągle podróże utrzymują nasza energię w górze. Nie ma że się nie chce. Pakujemy walizki i zwiedzamy piękne miejsca. Na wyjazdach szkoda nam każdej chwili ( no dobra, mi szkoda), by więcej zobaczyć, przeżyć.. Zapamiętać.. I z każdym wyjazdem bardziej się chce..  :)
    Do tego wyjścia do restauracji, wieczorne spacery po plaży, spotkania ze znajomymi ( z pracy męża), weekendowe wypady za miasto- na wyjazdach nie mamy "domowych" trosk.
  • Możliwości rozwoju.
    Dzięki naszej decyzji oboje zyskaliśmy możliwość rozwoju. Teoretycznie ja poświęciłam swoją "karierę" dla Pana Męża i jego pracy, ale uważam , że szanse rozwoju i kariery odbieramy sobie sami. Rzeczywiście dostosowałam swoje życie do Pana Męża i jego pracy , ale jednocześnie otworzyłam się na możliwości. One zawsze są. I choć pracować na etacie nie mogę ( bo i jak) to nawet nie chcę. Mam możliwości rozwijania się jako człowiek. Rozwija się moja dusza. Rozwijam się artystycznie. Wyjazdowy nie wyklucza także prowadzenia działalności (co robiłam ) oraz pracy zdalnej, która jest coraz bardziej popularna.
    Pan Mąż natomiast ma możliwości pracy w całkowicie różnych projektach, rożnych krajach i różnych branżach. Poprzez jego otwarcie na wyjazdy, doświadczenie i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach i projektach ma możliwość wybierania ciekawych projektów.
  • Szycie na miarę.
    Trudno powiedzieć , że nasze jest szyte na miarę, bo chyba żadne nie jest. Te staramy się układać tak, by być w nim najszczęśliwsi.  szczególnie w rzeczach na które mamy wpływ.
    Nasze życie jest dostosowane do pracy Pana Męża, ale pomiędzy kontraktami w miarę możliwości możemy zrobić przerwę i pobyć 3 miesiącem wspólnie w domu.
  • Większe zarobki.
    O tym chyba nie muszę mówić.
  • Poznawanie nowych ludzi.
    Opcja oczywista, dla Pana Męża. Ja mam mniejsze opcje poznawania, ale często poznaję ludzi z pracy męża- z wieloma się przyjaźnimy pomimo zakończenia projektów. Albo przypadkowych ludzi jak np. pewien surfer w Japonii, któremu zrobiłam sesję. Albo licznie zaczepiający nas inni ludzie w RPA i Japonii ( z racji odmiennego koloru ).
  • Możemy spełniać marzenia.
    To wiąże się z większymi zarobkami, ale także możliwościami i podróżami.
  • Pan Mąż nie pracuje 12 miesięcy w roku. To chyba plus zważywszy , że na etacie ma się tyko 3 tyg urlopu :) Co prawda, jesteśmy uzależnieni od projektu do którego Pan Mąż przystąpił, ale wakacje w sierpniu nad bałtykiem czy Mauritius w marcu.. :)
  • Mój mąż zdecydowanie lepiej się odżywia kiedy jestem z nim!

 

Na tyle wpadłam. Pewnie jest ich jeszcze więcej. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. Więc jeśli jesteście w takim związku (wyjazdowym) i przeszła Wam przez głowę taka myśl, że może razem..Choć na trochę.. Choć na próbę ( moja trwa 6 lat ;)) Spróbujcie..
Bo na koniec życia żałujemy tylko tego czego nie zrobiliśmy!
A jak stoi na wadze wasze małżeństwo to chyba warto..

DSC_9070b.jpg

Nasza wspólna pierwsza delegacji :)


DSC_7659as.jpg

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cenny dar - WODA

czwartek, 29 czerwca 2017 14:39

Od momenty przyjazdu w każdym miejscu jesteś informowany o krytycznym stanie wody w Kapsztadzie. Co to spowodowało ? Prawdopodobnie zwiększające się zużycie oraz brak deszczu.
Od 1 czerwca 2017 został wprowadzony 4 poziom w czteropoziomowej skali :

"Cape Town has four levels of water restrictions:

  • Level 1: Normally in place
  • Level 2: Applicable when dam levels are lower than the norm
  • Level 3: Applicable when dam levels are very low
  • Level 4: Applicable when dam levels are critically low "   (źródło)

Poziom 4 stosowany kiedy poziom tamy jest krytycznie niski, co w praktyce oznacza 24,5 % na dzień 26 czerwca 2017 podczas gdy w zeszłym roku było to 35 % a w 2015 ponad 50% .

Jaka jest różnica w praktyce możecie zobaczyć na filmiku:

 

 

 

 

 

 

 

 

Przerażające prawda?

Ale co to oznacza dla Nas jako turystów?

Przyjrzyjmy się jakie są restrykcje  na 4 poziomie:

 

"Level 4 water restrictions include the following:

  • No hosing down of paved surfaces with municipal drinking water.
  • No irrigation/watering with municipal drinking water allowed.
  • No washing of vehicles and boats with municipal water. (Commercial car washes may apply for permition.) 
  • Private swimming pools may not be topped up or filled with municipal drinking water.
  • Use of portable play pools prohibited.
  • Water features may not use municipal drinking water. "

 

 

 

Co oznacza w praktyce, że ogrody nie mogą być podlewane (chyba, że masz własną wodę lub deszczówkę) także ogrody miejskie oraz pola golfowe. Nie czynne są baseny, a także prysznice przy plażach. Nie można myć aut/ łodzi - myjnie muszą obiegać się o pozwolenie.  Nie można używać przenośnych basenów. Nie czynne są fontanny miejskie a także hotelowe i prywatne. Więcej znajdziecie TU.
Dodatkowo od 1 lipca 2017 wprowadzono nowy taryfikator wody, by bardziej zmobilizować ludzi do oszczędzania.
Nałożono również "obowiązek" (w dokumentach użyte jest stwierdzenie silnie zachęcamy ;)) użycia nie więcej jak 100 litów dziennie na osobę a 350 na gospodarstwo.

 

 

 

Co to oznacza dla Nas  ?

To że nie będą czynne baseny i prysznice na plaży- to najważniejsze w punktu widzenia turysty. Dodatkowo choć nikt nas nie zmusi jesteśmy zachęcani i proszeni o oszczędzanie wody w każdym miejscu w jakim jesteśmy.

w wielu miejscach można znaleźć zestaw rad jak oszczędzać wodę. Postanowiłam poszukać więcej, gdyż woda jest bardzo cenna i może warto zacząć o nią należycie dbać.
Kapsztad z tego wodnego kryzysu będzie wychodził koło 2 lat . Nie pomogą tylko deszcze. Okres największych deszczy niedługo się kończy a właśnie jestem w Kapsztadzie i muszę powiedzieć , że od 2 tygodni padało tylko raz i to słabo. W Kapsztadzie szukają rozwiązań, pewnie wybudują nową tamę i może będą odsalać wodę z oceanu. Niestety stan poziomu wody się nie poprawia a wręcz pogarsza więc może to skutkować czasowym odłączaniem wody (moje przypuszczenia) . Muszą działać szybko.

 

Ja jako rezydent stosuję się do zaleceń starając się zużywać mało wody.
Jak ?

piorąc tylko pełen załadunek, myjąc naczynia jak mam ich więcej a czasem z chłodnej wodzie, gdyż ciepła pojawia się dopiero po dłuższej chwili. Wyłączam wodę jak myję zęby i takie tam małe dobre uczynki. Poprosiłam o sprzątanie raz w tygodniu a nie codziennie w tym zmianę ręczników. Nie jem mięsa.
Małe , ale wierzę , że w większej skali mają znaczenie. Można się jeszcze nie myć ;)

 

DSC_6936na.jpg

 

 

 

 

53c97add753ea9db0a528b8e9b1143b3.jpg

 

 

2c0d654dd706095d5169851a4043acf8.jpg

 

 

20170623_145454.jpg

 

 

a168935e9d09fc4305e5d6f7d09fa1ed.jpg

 

 

0d67b8b45107a4e2ce155363aad03d9a.jpgźródło pinterest

 

Więcej znajdziecie na stronie .

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zima w Kapsztadzie

poniedziałek, 26 czerwca 2017 17:27

Zima w Kapsztadzie jest łagodna,ale temperatura zróżnicowana a pogoda zmienna tak więc wyjeżdżając do Kapsztadu a takim terminie przygotujcie się.

Na co?

- Na mocne słońce, które podobne jest do naszego wiosennego, silnego i potrafiącego nieźle nabroić na skórze!
Pomimo, iż temperatura oscyluje średnio koło 15 stopni to zdarzają się dni z 20 stopniami ale uwierzcie , że nawet te 15 zawieszone nisko na niebie popołudniu daje się odczuć silniej.
- Wiatr.
Zawsze. Jesteśmy na wybrzeżu oceanu, wiało będzie zawsze mniej lub bardziej. Jeśli masz wrażliwe uszy zabierz ze sobą nauszniki, opaskę lub cienka czapkę. Dobrze sprawują się także słuchawki :)
Szalik, apaszka lub komin to niezbędny atrybut w Kapsztadzie.
-Deszcz.
Miesiące zimowe są miesiącami w które najwięcej pada. Dodaj do tego wiatr = parasolka może nie wystarczyć zabierz porządną kurtkę.
-Chłód.
Sama sobie przeczę co ? :)
Pogoda wygląda tu tak jak u nas w wiosnę. Rano zimno, od południa coraz cieplej, koło 15 bardzo ciepło po czym jak tylko zajdzie słońce zimno nawet do 0 stopni. W dni kiedy nie ma słońca temperatura będzie niższa i niżej odczuwalna. Nie musisz brać kurtki zimowej choć Afrykańczycy w takich chodzą, maja nawet wełniane czapki :) Ale każdy kto przeżył prawdziwą zimę podejdzie do tego z uśmiechem.
Jeśli jesteś dużym zmarzluchem zabierz kurtkę przechodnią, ciepłe swetry i szalik lub ubrania które możesz nosić warstwami.

 

A teraz fakty jeśli wolisz sam zdecydować.
- Obecna temperatura : (czerwiec -lipiec 2017 )

DZIEŃ 13'-20'
Noc( w tym wieczór który jest ok 18) 8'-3'

 

Dodam, iż w mieszkaniach w Kapsztadzie nie ma grzejników a ściany są cienkie jak z kartonu. Jest klimatyzacja, ale jeśli nie lubisz spać gdy klimatyzacja wieje ci po głowie ciepłem przygotuj ciepłą piżamę, bo w nocy w mieszkaniach jest niewiele cieplej jak na dworze :)
Twoje stopy podziękują także za klapki lub ciepłe skarpety :)

 

Co do kąpieli w oceanie jeśli przeszła Ci taka myśl przez głowę.
Ocean w tym regionie jest o dziwo cieplejszy w okresie zimowym ze względu na cieplejsze prądy, które tu dochodzą ,ale temperatura wody ma około 12 stopni więc zabierz ze sobą piankę, na miejscu wypożycz deskę i naucz się serfować. To bardzo popularne zimą!

 

 

DSC_6785na.jpg

 

 

 

DSC_6920na.jpg

 

 

 

DSC_6912na.jpg

 

 

 

DSC_7076na.jpg

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Co przywieźć sobie z Japonii ??

wtorek, 03 stycznia 2017 14:50

Pewnie wielokrotnie zastanawialiście się nad tym co można sobie przywieźć z Japonii..
Opcji jest wiele, bo oferta rzeczy, które są egzotyczne i niedostępne w Europie jest długa..
Ale kobiety na pewno na pierwszy rzut obstawiają kosmetyki tak pięknych, wiecznie młodych i zadbanych japonek..

Ja będąc w Japonii prawie rok przetestowałam wiele kosmetyków..
Początkowo przywoziłam swoje z Polski i bałam się przetestować te Japońskie, ale z czasem zaczęłam się otwierać, szperać w internecie i testować nowe rzeczy..

Moje typy testowane i używane przez około rok:
Z całą pewnością mogę polecić firmę Hada Labo przetestowałam kilka produktów cechują się dobrą jakością i ceną.

20170103_115755.jpg

Moje produkty wraz z kotem, który bardzo chciał być na zdjęciu.

Od lewej:

Kot Jan :)

Kaminomoto- Mój top z top.. Jeśli miałabym wybrać tylko jedną rzecz, którą przywiozę z Japonii to będzie właśnie Kaminomoto ! Ziołowa wcierka do skóry głowy powodująca odżywienie, odkażenie skóry i co ciekawe bardzo szybki wzrost włosów ( u mnie dwukrotnie większy). Na wypadanie, na łysienie, na łupież i inne problemy z włosami i skórą głowy.

 

Hada Labo seria przeciwzmarszczkowa lotion i mleczko.
Hada Labo stworzyła cały system stosowania jej produktów i jest zupełnie różny od tego, który znamy z europy. Jest to system wielu kroków. Może się wydawać, że "kto ma na to czas", ale nie zajmuje to więcej niż ta standardowa, gdyż produkty są lżejsze i stosuje się je po sobie. Nie przypadł mi do gustu produkt do demakijażu, może dlatego, że w domu na co dzień używam kolagenu do zmywania makijażu, który jest wydajny i usuwa makijaż szybko.
Z hada Labo mam też mydło do twarzy nawilżające, jest dobre , ale spektakularnych rezultatów nie można się tu spodziewać po stosowaniu tylko jednego produktu z serii - one są stworzone, by działać razem i się uzupełniać i tak to "mydło" świetnie sprawdzało się po olejowym demakijażu.
Z mleczka i lotionu, które używam jestem bardzo zadowolona!
Lotion/tonik to taka woda, która jak mogło by się wydawać nie jest do ocierania twarzy wacikiem, tylko do wklepania w twarz. Dla mnie ideał. Nienawidzę kremów ciężkich i takich , które czuje na twarzy. To jest woda ze składnikami odżywczymi.. wklepuję i idę spać. Tyle. Jak jest zima lub mam bardziej suchą buzię wklepuję jeszcze mleczko, które jest równie lekkie. Dla mnie opcja idealna choć moja skóra ma skłonności do mocnego przesuszania!

HL_skincare_daily.jpg

20170103_135243.jpg

lotion po prawej mleczko po lewej :)

 

 

Następny Shiseido Tsubaki.
Wiele pozytywnych opinii w internecie przekonało mnie do kupna choć na półce było dużo tańszych produktów. Powiek jedno.. Moja fryzjerka, która opiekuje się moimi włosami od 10 lat była zszokowana, kiedy przyszła ze świeżo umytymi włosami do niej. "jak nie Twoje włosy" powiedziała- były gładkie i  błyszczące. Używam tylko odżywki, ale i tak sprawdza się w 100% . Jak macie cienkie włosy może być za ciężka, ale na moje zniszczone włosy działa cuda! Opakowanie 500ml starczyło mi na prawie rok! Dlatego teraz zamówię ja ponownie choć cena 60 zł z pewnością nie jest zachęcająca :) (Orginalna cena w Japonii to poniżej połowy tej ceny!)

 

Złoty krem na przodzie. Nawilżający krem przeciwzmarszczkowy. Konsystencję nie można nazwać kremem- to żel. Wchłania się expresowo i nawilża idealnie! Jedynie czego mu brakuje to wydajność :(
Nie wiem jaka to firma ale przedstawiam wam zdjęcie będzie może prościej. Kosztował koło 3000yenów.
20170103_135035.jpg

20170103_135102.jpg

 

Lotion z witaminą C- przyznam jeszcze nieużywany. Mam produkty, które muszę wykończyć. Jak je wykończę sprawdzę magiczną moc witaminy C ;)

Produkt zielony- Hada Labo po raz kolejny. Lotion do cery z problemami. Stosuję rzadko, bo mam dobrą cerę. Lotion ma alkohol- i ten stosują z wacikiem bo ciężko mi sobie wyobrazić zalania twarzy alkoholem.
Pomaga na drobne problemy ze skórą. Stosuję rzadko i miejscowo.

Mydło do twarzy wybielające. Rozświetla i ładnie oczyszcza skórę. Nie bójcie się produktów wybielających. Nie będziecie mieć białej skóry tylko bardziej świetlistą. To nie jest chemiczne wybielanie tylko zazwyczaj poprzez zastosowanie witaminy C.

 

Detclear peeling tańsza wersja peelingu aqua. nie jest superwydajny ale naprawdę super oczyszcza i usuwa martwy naskórek!

20170103_135357.jpg

 

Ostatnie jest mydło do skóry nawilżające które opisałam na początku.

 

Na przedzie ta kostka to paczka maseczek! Zastanawiacie się pewnie jak kostka! No tak.. maseczki japońskie to materiał nasączony tym co najważniejsze. Nie pokażę wam jak wygląda na twarzy znajdziecie w necie na pewno. Dlaczego nie pokażę? bo wygląda to jak z horroru :)
Dlatego po oczyszczeniu twarzy zakładam w wannie gdzie nikt mnie nie widzi i nie muszę w niej chodzić- nie jest to wygodne. Maseczka jest super bo znowu- nie jest to gęsty krem tylko materiał nasączony wartościami.

20170103_135338.jpg

 


maseczka-bawelniana.jpgźródło

 

20170103_135549.jpgDodatkowy gadżet- szczoteczka do mycia twarzy. Delikatna acz skuteczna:)

 

Jeśli macie pytania- śmiało :)

 

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz